Nic nie trwa wiecznie, a już na pewno nie kariera sportowca. Po tych 20-30 latach nadchodzi czas odcinania kuponów i wydawania zarobionej kasy (jeśli sportowiec był na tyle rozgarnięty, żeby coś odłożyć) albo inna robota, jeśli szczęścia i talentu miał nieco mniej. Oczywiście jedno drugiemu nie przeczy – gdy sportowego emeryta nadal rozpiera energia, a zer na koncie wciąż mu mało, czy może być coś lepszego niż kariera aktorska?

Tu przytuli jakąś ładną aktoreczkę, tam komuś przywali, a wszystko to ku uciesze fanów. Nie odejdzie w zapomnienie, jak jego koledzy z drużyny, a do tego zarobi na kolejne Ferrari – żyć, nie umierać. Nic więc dziwnego, że sportowcy chętnie wybierają drogę ze stadionu (czy też hali, ringu, pływalni albo innego obiektu sportowego) na plan filmowy. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że w pewnym hiszpańskim klubie piłkarskim jest kilkanaście takich przykładów, ale zajmiemy się tylko byłymi zawodnikami.

arnold

Sorry Arnold, mimo że jesteś wielką gwiazdą filmu, to jednak na tej liście znalazło się miejsce przede wszystkim dla tych sportowców, którzy biorą udział w prawdziwym współzawodnictwie, a nie konkursie piękności, w którym wygrywa się według czyjegoś widzimisię. Żadnej kulturystyki, łyżwiarstwa figurowego czy wrestlingu, który jest ustawiony niczym przetarg w ministerstwie rolnictwa. Odpada też granie samego siebie oraz „kariera” złożona z trzech epizodów na krzyż.

15. Gina Carano

Na początek jedyna kobieta w tym zestawieniu. Co prawda w boksie tajskim stoczyła tylko 14 walk (rekord 12-1-1), a jej kariera w MMA trwała ledwie trzy lata (7-1), ale Carano nie jest anonimowa, trochę wysiłku w treningi włożyć musiała, a do tego, mimo bardzo kontaktowej dyscypliny, ładną buzię zachowała do dziś, co też jest sztuką. Filmowy debiut zaliczyła jeszcze przed przejściem na sportową emeryturę, w filmie „Blood and Bone”. Film od razu trafił na rynek DVD, a jego premiera przypadła na 15 sierpnia 2009 roku, czyli dzień ostatniej walki w karierze Giny. Starcie z Cristiane „Cyborg” Justino zakończyło się porażką przez techniczny nokaut. Nokauty przyjmuje od tej pory tylko od krytyków filmowych, którzy nie zaliczają filmów z jej udziałem do grona wybitnych dzieł.

14. Kareem Abdul-Jabbar

Nieporównywalnie większe doświadczenie w sporcie ma Kareem Abdul-Jabbar. Dwadzieścia sezonów w NBA (1969-89; grał dla Milwaukee Bucks i Los Angeles Lakers), sześć mistrzostw, tyle samo nagród MVP (najwięcej w historii ligi) i dziesiątki innych sukcesów w całej koszykarskiej karierze. W filmach i serialach (głównie tych drugich) zaczął grać na długo przed rozbratem ze sportem. Zadebiutował już w 1971 roku w jednym z odcinków niezbyt znanego u nas serialu „Mannix”, zaś debiutem kinowym koszykarza był najbardziej kontrowersyjny film Bruce’a Lee – „Gra śmierci”. Jego powstawanie przerwane było przez angaż Lee do „Wejścia smoka”, a później śmierć mistrza. Film i tak dokończono (kasa misiu, kasa), a Kareem grał jeden z czarnych charakterów. Chociaż i tak najbardziej zapamiętany jest dzięki roli w „Czy leci z nami pilot?”.

13. Roman Bugaj

„Who the fuck is Roman Bugaj?” – zapyta wielu. Otóż i on miał pewną bardzo charakterystyczną rolę – w „Poranku kojota” zagrał „Szczękę” (od oryginalnej plakietki z „Vanessy”), a jego filmografia wcale nie kończy się na tym filmie. Co prawda w innych grywał epizody, a w serialach pojawiał się gościnnie, jednak czy jest jakiś polski sportowiec, który pod względem ilości ról może się z nim równać? Jako czynny sportowiec, Bugaj specjalizował się w kickboxingu (amatorskie mistrzostwo świata i amatorskie mistrzostwo Europy) i boksie (bilans zawodowych walk 17-8-1). I tu niespodzianka – niedawno, po 9 latach od poprzedniej walki, Bugaj znów pojawił się w ringu. Wygrał na punkty z facetem młodszym o 19 lat, mającym bilans 2-12. Skoro już wrócił do boksu, to niech jednak walczy z kimś bardziej poważnym.

12. Terry Crews

Pierwsza osoba z listy bardziej kojarzona dzięki rolom filmowym niż karierze sportowej. Ta była dość krótka – sześć sezonów w NFL w barwach Los Angeles Rams, San Diego Chargers, Washington Redskins i Philadelphia Eagles, w trakcie których zagrał w 32 meczach. Ligi nie zawojował, więc zakończył karierę w 1997 roku, a już trzy lata później wystąpił w filmie „Szósty dzień”. Główną rolę grał tam Arnold Schwarzenegger, z którym Crews po latach spotkał się na planie trzech części „Niezniszczalnych”. Oprócz tego, można go było zobaczyć także w „Idiokracji” (prezydent USA) oraz powtarzanych w kółko na Comedy Central serialach „Wszyscy nienawidzą Chrisa” i „Daleko jeszcze?”.

11. Carl Weathers

Walczył z Rockym i Predatorem, jednak w sportowym życiu w ryj nikomu nie dawał. Tzn. nie w duchu przepisów, bowiem futboliści do grzecznych chłopców nie należą. Tak czy inaczej, Weathers wybitnym zawodnikiem nie był – w NFL spędził tylko jeden sezon, w którym rozegrał osiem meczów w barwach Oakland Riders. Trzy kolejne sezony w CFL (Canadian Football League) zaowocowały jedynie dziesięcioma spotkaniami, więc w 1974 roku Amerykanin zakończył karierę i skupił się na karierze aktorskiej. Tę rozpoczął jeszcze przed sportową emeryturą, statystując w „Sile magnum”. Nie oberwał od Clinta Eastwooda, ale dwa lata później miał okazję poznać siłę pięści Davida Carradine’a w jednym z odcinków „Kung Fu”. Jak wiadomo, sprał go też Dolph Lundgren w „Rockym 4”. Dlaczego więc nie widzieliśmy jeszcze Carla w którejś z części „Niezniszczalnych”?

A teraz podziel się, nie bądź świnka!