Przyszedł czas na drugą część siedmiu dziwnych rzeczy, które wbrew pozorom powinny uszczęśliwić każdego człowieka. Być może warto do postanowień noworocznych dodać któryś z tych punktów?

Bez zbędnego ględzenia sprawdźmy, czego jeszcze nasi kochani naukowcy dowiedli, by polepszyć jakość życia. W poprzednim odcinku było to oglądanie smutnych filmów, jedzenie czerwonego mięsa, zajmowanie umysłu oraz kłócenie się. A tym razem…

Jazda MPK

Pomimo, że większości z nas rzygać się chce na samą myśl jazdy w tym samym (spóźnionym) wagonie co żul, stara lampucera czy beczący dzieciak, to szwedzcy naukowcy potwierdzili, że jazda środkami publicznego transportu może sprawiać radość.

Znaleźli śmiałków, którzy na co dzień jeżdżą do pracy samochodem i wsadzili ich do metra na jeden miesiąc, uprzednio przeprowadzając z nimi ankietę na temat ich ogólnego zadowolenia z życia. Zapytali ich również jak rysuje się przed nimi perspektywa całomiesięcznej jazdy metrem, co oczywiście dla wszystkich było nadchodzącym koszmarem. Jednakże w trakcie eksperymentu, badani z dnia na dzień stopniowo zmieniali swoją opinię na lepszą. Na sam koniec miesiąca, uczestnicy w ogólnej ankiecie czuli się znacznie lepiej i byli bardziej szczęśliwi, niż przed rozpoczęciem badania. A to głównie dlatego, że ludzie mają skłonność do wyolbrzymiana negatywów, nie dając szans pozytywnym aspektom danej czynności. Badani tak bardzo byli przejęci tym, że mogą utknąć koło śmierdzącego wariata, że nie dostrzegli jak przyjemna może być ich podróż. Jadąc metrem można przecież swobodnie rozmyślać, czytać książkę i nie przejmować się korkami czy debilnymi kierowcami.

Robienie porządków

Czy ktoś lubi robić porządki? Nikt. No dobra, znam parę żeńskich wyjątków, ale świat jest przecież pełny dziwnych ludzi. Każdy inny marzy o sprzątającym robocie, magicznej czyszczącej różdżce albo chociaż o własnym lokaju, lub (najlepiej!) – prywatnej, młodej pokojówce. Ale i w tym przypadku naukowcy pokazali nam, że się kompletnie mylimy.

Badanie obejmujące 30 tysięcy osób z 34 krajów wykazało, że im więcej prac domowych mężczyzna wykona, tym jest szczęśliwszy. Serio. I pomimo że brzmi to jak PRL-owska propaganda, to sugeruje się, że faceci znacznie bardziej wspierają równouprawnienie płci, niż wcześniej sądzono. Przekłada się to na poczucie winy, gdy obserwują biedne żony tyrające przy ścierce, podczas gdy oni sami siedzą z browarem i uczą się wybekiwać nową piosenkę. Natomiast kiedy ruszą dupsko i pomogą w sprzątaniu, czują się spełnieni w swojej roli, co przekłada się na zwiększony poziom zadowolenia. A ruszenie dupska to oczywiście dodatkowo wysiłek fizyczny i idące za nim endorfiny, czyli hormony szczęścia. Jako ciekawostkę dodam, że świeżo skoszona trawa wyzwala pewien związek chemiczny, który redukuje stres i uspokaja. Czyli wysiłek fizyczny poprzez koszenie trawy – idealne zajęcie dla mężczyzny (jeżeli nie jest alergikiem).

Myślenie o śmierci

Tej czynności może przeczyć wiele nastoletnich emo, które są śmiercią zafascynowane, ale dla każdego normalnego i dojrzałego człowieka śmierć jest jedną z najbardziej przygnębiających rzeczy w ich życiu. Dla naszej kultury wszystkie skojarzenia ze śmiercią są związane ze smutkiem, rozpaczą, żałobą, agonią, konaniem… Jednakże jak się okazuje, kiedy ludzie myślą o śmierci stają się milsi i mniej marudni dla wszystkich dookoła.

Naukowcy oczywiście sprawdzili jak myśl o śmierci wpływa na ludzkie zachowanie. Przebadali dwie grupy osób – jedną przechadzającą się koło cmentarza, drugą w spacerującą w całkowicie neutralnym otoczeniu. Wynajęty aktor miał za zadane upuścić notatnik przed każdą z nich, podczas gdy jajogłowi (zapewne ukryci w krzakach) badali ich reakcje. Grupa „cmentarna” miała o 40% większe prawdopodobieństwo niesienia pomocy w zbieraniu notatek, ponieważ miejsca wiecznego spoczynku wzbudziły myśli o śmierci. Śmierć natomiast spowodowała chęć nieco większego niesienia dobroci i braterstwa, póki jeszcze można. Są to dość górnolotne wnioski, nawet jak na naukowców, jednakże wiele innych badań potwierdziło tę teorię. Ludzie bardziej świadomi swojej śmiertelności częściej dbają o środowisko, natomiast gdy przypomni się im o śmierci, są bardziej skłonni rzucić palenie czy używać kremów przeciwsłonecznych. Wzrasta im również poziom cierpliwości. Jak widać świadomość nieuniknionej śmierci powoduje, że chcemy lepiej wykorzystać dany nam czas, być lepszymi ludźmi, przez co skłonni jesteśmy do przejawiania tych „lepszych” zachowań.

Źródło: cracked.com

A teraz podziel się, nie bądź świnka!