Rozsiadasz się w kinowym fotelu, światła gasną, a wokół słychać chrupot popcornu i siorbanie coli. Ekran powoli rozświetla się i pokazuje to, co zobaczyć można przed każdym filmem, czyli… reklamy. Załóżmy jednak, że żyjemy w idealnym świecie, w którym od razu możemy rozkoszować się seansem (a do naszych uszu nie docierają odgłosy paszczowe sąsiada z fotela obok) – wtedy od filmu dzieli nas tylko mniej lub bardziej animowana czołówka z logiem wytwórni i to o niektórych z nich będzie dzisiejszy tekst.

Jest coś magicznego w tych wszystkich kilku-kilkunastosekundowych sekwencjach. Gdy słyszymy ryk lwa z MGM lub fanfary od Foxa, widzimy zamek Disneya czy też dziewczynę z pochodnią z czołówki Columbia Pictures, to niemal zawsze możemy być pewni, że czeka nas przynajmniej półtorej godziny rozrywki na dobrym poziomie. I tak już od wielu lat. Chociaż każda z tych wielkich wytwórni ma bardzo długą historię, to zostańmy przy samych logotypach i czołówkach, bowiem nierzadko są one jedynymi rzeczami, jakie łączą współczesną kinematografię z dawnym Hollywood.

Universal Pictures

Najstarsze amerykańskie studio filmowe (i czwarte na świecie, po francuskich Gaumont i Pathé oraz duńskim Nordisk Film) powstało w 1912 roku, a jego logo od samego początku przedstawiało obracającą się kulę ziemską, czasem w bardzo uproszczonej postaci. Animowane intro zaczęło pojawiać się w latach dwudziestych i mimo obowiązkowego motywu z globem, każde kolejne wyraźnie różniło się od poprzedniego, podobnie jak towarzysząca im muzyka. Współcześnie używana majestatyczna kompozycja została stworzona w 1997 roku przez Jerry’ego Goldsmitha, który współpracuje z Universal już od ponad pięćdziesięciu lat.

Paramount

Założone w 1912 roku studio (krótko po Universal) początkowo nazywało się Famous Players Film Company, a jego twórcą był pochodzący z Węgier Adolph Zukor. Dwa lata później dołączyli do niego Jesse Lasky i William Hodkinson, który jest także autorem charakterystycznego loga z górskim szczytem. Wszystkie zmiany jakim podlegało były w zasadzie kosmetyczne, co czyni je najstarszym w Hollywood. Tzw. „majestatyczna góra” istnieje naprawdę – to znajdujący się w Colorado szczyt Pike’s Peak, który stał się znakiem rozpoznawczym Paramount dzięki temu, że Hodkinson pochodził z leżącego nieopodal miasta Pueblo.

MGM

Logo z lwem zostało wymyślone w 1917 roku (niektóre źródła mówią o 1916) przez Howarda Dietza dla studia Goldwyn Pictures, którego to działem marketingu kierował. Inspiracją była maskotka uniwersytetu Columbia, na którym Dietz studiował dziennikarstwo. W 1924 roku doszło do połączenia Goldwyn Pictures z dwoma innymi studiami i tak powstało MGM. Początkowo lew był niemy (oczywiście tylko na ekranie) i dopiero cztery lata po fuzji dodano jego charakterystyczny ryk. Przy okazji wymieniono też samego „kiciusia”, których do dziś było w sumie siedem. Ostatni, mimo że najmniej majestatyczny (niezbyt obfita grzywa wynika z najmłodszego wieku), panuje już od 1957 roku. Widoczne pod lwem motto „Ars Gratia Artis” znaczy tyle co „Sztuka dla sztuki”.

Warner Bros.

Chociaż firma braci Warner powstała na początku XX wieku, to formalnie jako datę założenia studia filmowego podaje się 4 kwietnia 1923 roku. Podobnie jak w przypadku starszych konkurentów, także i ono jest konsekwentne gdy chodzi o główny motyw loga – w tym przypadku jest nim tarcza. Na początku litery WB dzieliły ją z fotografią pierwszego budynku, w którym studio się znajdowało. Największa zmiana nastąpiła w latach siedemdziesiątych, kiedy to amerykański grafik Saul Bass wymyślił takie coś. Już wówczas mało komu się podobało, jednak utrzymało się przez długie 12 lat, zanim w 1984 roku powrócono do wizerunku tarczy.

Walt Disney Pictures

Pół roku po wytwórni Warnerów – 16 października 1923 roku – powstało studio braci Disney. Walta zna każdy, Roy natomiast zawsze pozostawał w cieniu młodszego brata, co bardzo mu odpowiadało, bowiem był wyjątkowo nieśmiały i nigdy nie pchał się na pierwszy plan. Nieco nietypowa jest też historia logotypu, którego najbardziej charakterystyczny element jest stosunkowo młody – baśniowy zamek pojawił się dopiero trzydzieści lat temu. Jeszcze bardziej interesujący jest fakt, że umieszczony pod zamkiem słynny podpis Disneya nie jest tak naprawdę jego podpisem, a wystylizowaną wersją tejże sygnatury, której autorem jest jeden z pracowników sekretariatu Walta. Podwładnych zajmujących się podpisami było kilku (wariantów mogło być nawet dwadzieścia) i co zabawniejsze, ich „podróbki” były bardziej spójne niż autentyczne podpisy Disneya, który zmieniał ich styl co jakiś czas.

Columbia Pictures

Kobieta zmienną jest – do tego powiedzenia idealnie pasuje kobitka z logotypu założonej na początku 1924 roku wytwórni. Columbia, bo tak brzmi jej imię (stąd nazwa studia), jest żeńską personifikacją Stanów Zjednoczonych (Wuj Sam był widocznie mało reprezentatywny), a w swojej ponad dziewięćdziesięcioletniej historii przechodziła szereg zmian. Na początku jej wizerunek wzorowany był na postaci rzymskiego legionisty, z tarczą w lewej i jakimś badylem w prawej ręce. Dwa lata i dwa loga później, widać ją było tylko od pasa w górę, a atrybuty (czyli tarczę i badyl, nie cycki) zamieniła na przedmiot wyglądający jak paletka do ping ponga. Zapewne miała to być pochodnia, lecz tę zaczęła przypominać dopiero w latach trzydziestych, chociaż w animowanej czołówce wyświetlanej przed filmami pochodnia była już dużo wyraźniejsza. W 1975 roku Columbia została zastąpiona przez do bólu uproszczony graficznie rozbłysk z pochodni, ale już w latach osiemdziesiątych powrócono do wizerunku kobiety. Obecnie stosowana wersja pochodzi z 1992 roku.

20th Century Fox

Studio powstało w 1935 roku z połączenia wytwórni Fox Film i Twentieth Century Pictures. Zapewne nie doszłoby do niej gdyby nie kłopoty finansowe Foxa, który mimo iż był dużo starszy i miał w dorobku więcej filmów, to jednak nie miał wiele do gadania. Nawet logo nowo powstałej wytwórni było przeróbką loga Twentieth Century Pictures. Poza odświeżaniem grafiki i okresowymi zmianami w wyglądzie cyfr, pozostało ono niezmienne do dziś. Również podniosłe fanfary pochodzą jeszcze z czasów sprzed fuzji (oczywiście należały do TCP), a ich autorem jest kompozytor Alfred Newman. Animowane intro pojawiło się zaś dopiero w latach dziewięćdziesiątych.

A teraz podziel się, nie bądź świnka!