Długo trzeba było czekać, ale oto jest – kolejna część rankingu bondowskich piosenek. Miała być ostatnia, ale przy tych najlepszych utworach nie wypada zamykać się w jednym akapicie. 

Dzisiejszą częścią rządzą kobiety z których każda jest na swój sposób atrakcyjna (nie, nie jest to eufemizm), mająca charakterystyczny styl i popularna w swoich czasach. Czytania tyle co przy poprzedniej części, ale jak wspomniałem, o każdej piosence będzie trochę więcej niż zwykle, zatem przed wami miejsca 6-4.

shirley-manson2

6. Garbage – The World Is Not Enough (1999)

Po raz drugi skomponowania muzyki do filmu o przygodach agenta 007 podjął się David Arnold. Również po raz drugi tekst do jego kompozycji napisał Don Black, dla którego była to już piąta przygoda z serią. Jako że producenci chcieli powtórzyć zabieg zastosowany w 1977 roku w „Szpiegu, który mnie kochał”, czyli wpleść fragmenty utworu w film, utwór musiał zostać nagrany jak najszybciej. Arnold w cztery miesiące napisał muzykę i nagrał demo piosenki. Reżyserowi oraz producentom filmu bardzo się ona spodobała, jednak wytwórni MGM nie przypadła do gustu. Kompozytor dokonał więc drobnych korekt, a wytwórnia nie wtrącała się już w produkcję utworu.  Żadnych problemów nie było też  z wykonawcami, zespołem Garbage. Pamiętając jak przebiegała współpraca Johna Barry’ego choćby z a-ha, David Arnold miał pod tym względem olbrzymi komfort pracy. Nie oznacza to jednak, że obyło się bez jakichkolwiek trudności. Kompozytor spotkał się z wokalistką grupy Shirley Manson w Londynie w styczniu 1999 roku i zadzwonił do niej niedługo później, aby zaproponować jej zespołowi wykonanie utworu.

Shirley-Manson

Arnold wysłał demo piosenki „The World Is Not Enough” rano, przed występem Garbage w londyńskiej Wembley Arena 20 stycznia 1999 roku. I tu właśnie zaczęły się schody  zespół był w trakcie trasy koncertowej i raczej średnio stali z czasem, aby nagrać i wyprodukować piosenkę. Wobec tego lizboński koncert 18 lipca 1999 roku zaplanowano tak, aby muzycy skończyli wcześniej i mogli udać się do Metropolis Studios w Londynie, aby nagrać kompozycję z sześćdziesięcioosobową orkiestrą Arnolda, a następnego dnia polecieć do Francji, żeby kontynuować trasę. Wprowadzanie poprawek i produkcja piosenki odbyły się za pomocą telefonów i e-maili (ech, lata 90. :)).

Większe poprawki, w tym nadanie piosence charakteru Garbage, wymagały obecności zespołu, przeprowadzono je zatem po zakończeniu europejskich koncertów w sierpniu 1999 roku w Armoury Studios w Vancouver. Zdjęcia do wideoklipu zrealizowano w dwa dni w Londynie we wrześniu 1999 roku. Najpierw nakręcono sceny, w których Manson wciela się w androida. W jednej z nich Shirley naprawdę pocałowała bardzo podobną do siebie modelkę, która była jej dublerką. W drugim dniu zdjęć, w scenie rozgrywającej się na deskach teatru, wokalistce towarzyszyli już pozostali członkowie zespołu. Istnieją dwie wersje teledysku  standardowa, pokazywana najczęściej w stacjach telewizyjnych, oraz wersja z fragmentami filmu, emitowana głównie przez amerykańskie kanały muzyczne.

5. Adele – Skyfall (2012)

Zapewne dla wielu tak wysokie miejsce najnowszej piosenki jest sporym zaskoczeniem, również dla mnie. Oczywiście uwielbiam filmy o Jamesie Bondzie, lubię też muzykę Adele, ale nie zawsze z połączenia dwóch dobrych rzeczy wychodzi zadowalający efekt. Z początku nie mogłem się przekonać do tego utworu  wydawał się strasznie nierówny, jakby sklejony z kilku innych. Jednak z każdym kolejnym odsłuchaniem (a że niedawno trudno było na „Skyfall” nie trafić w przeróżnych miejscach) piosenka coraz bardziej przypadała mi do gustu.  Ostatecznie, wybór Adele jako artysty wykonującego główną piosenkę do najnowszej części przygód 007 uważam za strzał w dziesiątkę. Angielska piosenkarka jako jedna z niewielu gwiazd muzyki popularnej tworzy coś, co można z czystym sumieniem nazwać Muzyką, a nie wokalnym bełtem albo muzyczną kupą. Do tego jest całkiem urodziwa, nawet jeśli o kilka kilogramów odbiega od tradycyjnego wizerunku muzycznej seksbomby. A że dla chuderlawych hipsterów jest zbyt mainstreamowa? Kij im w oko. Albo nie, w kolano – żeby było bardziej hipstersko.

adele

Soundtrack do filmu skomponował Thomas Newman, uznany twórca muzyki filmowej, jednak do tej pory niedoceniony przez Amerykańską Akademię Filmową (na 10 nominacji ani jednego Oscara). Czy teraz również dostanie nominację  dowiemy się za niecałe dwa tygodnie. Skąd w ogóle wziął się Newman przy pracach nad ścieżką dźwiękową najnowszego Bonda? Otóż David Arnold miał bardzo pracowity rok – zajmował się oprawa muzyczną ceremonii zamknięcia Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Jednak jak sam przyznał na Twitterze, Amerykanin został wybrany przez reżysera Sama Mendesa przez wzgląd na wcześniejszą współpracę obu panów (Newman i Mendes pracowali razem przed „Skyfall” przy 4 filmach). Mimo wszystko Arnold chyba nie ma żalu, jego mentor John Barry również miewał chwile odpoczynku od Bonda. Wróćmy jednak do samej piosenki tytułowej.

We wrześniu 2011 roku w telewizyjnym show Jonathana Rossa (tak, tego trepa od radiowego „żartu” na Andrew Sachsie) Adele powiedziała, że będzie pracować nad pewnym specjalnym projektem. Zaczęto spekulować, że będzie to piosenka do filmu. Artystka podsyciła te spekulacje w kwietniu 2012 roku ogłaszając wydanie pod koniec roku nowego singla, który jednak nie ma być zapowiedzią nowego albumu. Po tym jak we wrześniu była widziana w Abbey Road Studios, gdzie Thomas Newman tworzył soundtrack do „Skyfall”, plotki jeszcze przybrały na sile. Oficjalnie Adele ogłosiła swój udział w pracach nad utworem 1 października, na swoim koncie na Twitterze. Popularna piosenkarka, pięćdziesięciolecie serii o agencie Jej Królewskiej Mości, cztery lata wyczekiwania na film oraz po prostu bardzo dobra kompozycja sprawiły, że zarówno film, jak i tytułowa piosenka szturmem zdobyły szczyty rozmaitych list i rankingów.

4. Shirley Bassey – Goldfinger (1964)

Pierwsza i zarazem najlepsza piosenka wykonywana przez Shirley Bassey do filmów o Bondzie. Utwór skomponował oczywiście John Barry, zaś tekst napisali Leslie Bricusse i Anthony Newley. Ten ostatni nagrał też pierwszą wersję utworu, brzmiącą niby podobnie, a jednak nieco odmiennie od bardzo charakterystycznego wykonania Bassey. Jest to spowodowane głównie przez wokal artysty, który jest, jakby to taktownie ( i przede wszystkim poprawnie politycznie) powiedzieć, bardzo delikatny.

Piosenka została nagrana ponownie, a na gitarze grał Jimmy Page z Led Zeppelin. Tak przynajmniej twierdzi sam gitarzysta w dokumentalnym filmie „Będzie głośno” z 2008 roku. Jednak trudno to zweryfikować, bowiem wszystkie źródła powołują się na tę właśnie wypowiedź. Dodatkowo, wersja z rzekomym udziałem Page’a znalazła się tylko na brytyjskim soundtracku do filmu, czekając niemal 40 lat na wydanie zremasterowanego albumu ze ścieżką do „Goldfingera”.

Brzmi świetnie, ale Shirley Bassey też wykonała kawał dobrej roboty. „Goldfinger” stał się jej najbardziej rozpoznawalnym kawałkiem, dotarł też do ósmego miejsca na liście Billboard Hot 100. W notowaniu adult contemporary (po naszemu „muzyka dla dojrzałego słuchacza”), również prowadzonego przez magazyn Billboard, piosenka wspięła się na drugie miejsce. W 2008 roku została ona wpisana do Grammy Hall of Fame, w której znajdują się utwory mające wpływ na historię muzyki.

Shirley Bassey często otwiera tą piosenką swoje koncerty, wykonuję ją też przy przeróżnych okazjach – od Muppet Show po Classic BRIT Awards. O wielkiej popularności „Goldfingera” świadczą też liczne covery, z których pierwszy powstał już w 1964 roku. Co ciekawe, wersja ta nagrana przez (a jakże) gitarzystę Billy’ego Strange’a konkurowała razem oryginałem na Billboard Hot 100. Chociaż „konkurowała” to może za mocne słowo – pałętała się gdzieś w połowie szóstej dziesiątki.

Na przestrzeni niemal pięćdziesięciu lat, utwór coverowali mniej lub bardziej znani artyści – między innymi Magazine, Tom Petty and the Heartbreakers, Hank Marvin, Propellerheads oraz Leningrad Cowboys. Powstała też prześmiewcza wersja w wykonaniu zespołu They Might Be Giants, nagrana do filmu „Austin Powers: Szpieg, który nie umiera nigdy”, czyli parodii przygód Jamesa Bonda. A na koniec Celine Dion, która zawarła swoją wersję „Goldfingera”, a także kilku innych bondowskich przebojów, w „James Bond Medley”, czyli składance wykonywanej przez nią podczas występów w Las Vegas.

Podium już na dniach.

A teraz podziel się, nie bądź świnka!