Jeśli jesteś facetem i oglądasz „Pogromców mitów” to przyczyny mogą być dwie. Dlatego, że to świetny program lub dlatego, że występuje w nim Kari Byron. Rudowłosa prezenterka przyciąga przed telewizory nie tylko spragnionych wiedzy geeków, ale też wszystkich tych, którzy lubią inteligentne kobiety z naturalnym… uśmiechem i dużymi… oczami. No dobra, 75C też robi wrażenie.

Urodzona 18 grudnia 1974 roku (MILF, MILF, MILF) Kari może nie posiada urody typowej seksbomby, ale nadrabia wszystkim tym, czego brakuje plastikowym lalom, które z powodu hektolitrów botoksu nie mogą się już nawet uśmiechać. Swoją drogą, ciekawe jak na jad kiełbasiany zareagowałaby twarz Kristen Stewart? Obstawiałbym, że jeszcze bardziej posępnego oblicza by nie zyskała, ale myślę, że „Pogromcy mitów” mogliby w którymś odcinku rozwiać wątpliwości. To właśnie w programie pana morsa i pana śmieszka dzisiejsza miss dała się poznać szerszej publiczności.

Kari Byron

Już przy okazji pierwszego występu producenci zauważyli, że Byron jest atrakcyjna kobietą i brzydko mówiąc, wykorzystali jej tyłek dla dobra nauki. Sceny z tego odcinka to najbardziej rozbierane obrazki z seksowną prezenterką jakie można znaleźć w Internecie, chociaż po sieci krąży oczywiście cała masa fotoszopek, na których Kari wydaje się obalać mity związane z kinematografią spod znaku trzech iksów. I tak pewnie już googlujesz, więc załącz sobie do tego odpowiednią ścieżkę dźwiękową:

Oprócz bycia pogromczynią mitów, Kari prowadzi też własny program „Naukowy zawrót głowy”, w którym prezentuje ciekawostki z różnych dziedzin nauki. Tyle o życiu zawodowym, teraz trochę o prywatnym. W 1998 roku ukończyła Uniwersytet Stanowy w San Francisco, gdzie studiowała film i rzeźbę. Następnie przez rok podróżowała po świecie, zwiedzając Himalaje i biorąc udział w projektach artystycznych. W trakcie podróży po południowej Azji, zawitała między innymi na Wyspy Cooka, Fidżi, Bali, do Nepalu, Tajlandii, Malezji, Nowej Zelandii, Australii i Indii. Jeśli jednak ktoś liczył na to, że rudowłosa bogini geeków wciąż jest wolna, to srodze się zawiedzie – od siedmiu lat jest szczęśliwą mężatką, a od czterech także matką. Okazuje się, że Byron wciąż poświęca wolny czas sztuce – niektóre z jej rzeźb można nawet oglądać w amerykańskich galeriach. Jak na artystkę przystało, ma też swoje odchyły. Największym jest mysofobia, czyli lęk przed zarazkami, co biorąc pod uwagę charakter niektórych z testowanych przez nią mitów musi utrudniać jej życie. Jest też (kolejne trudne słowo) pescowegetarianką, co oznacza, że nie wsuwa mięsa czerwonego i drobiu, natomiast zajada się rybami. Te ostatnie mają pozytywny wpływ na zdrowie, co zresztą po Kari doskonale widać:

A teraz podziel się, nie bądź świnka!