Tytuł mógł sugerować co innego, ale nie będzie to tekst o ławie przysięgłych. Zresztą, taka złożona wyłącznie z kobiet nigdy nie mogłaby zostać powołana. Wspomniana dwunastka to morderczynie skazane w Stanach Zjednoczonych na karę śmierci po 1976 roku, czyli po zniesieniu moratorium na jej wykonywanie. 

Interesującym jest fakt, że od tamtego roku egzekucje kobiet stanowią jedynie 0,9 % wszystkich wyroków śmierci wykonanych w USA. Jeszcze ciekawsze jest to, że prawie wszystkie z nich miały miejsce w ciągu ostatnich 15 lat. O ile faceta można skazać na śmierć nawet za przestępstwa nie będące morderstwami, o tyle kobieta musi naprawdę się postarać żeby wylądować na krześle lub z wenflonem wbitym w żyłę. Niektóre postarały się tak bardzo, że na samą myśl o ich zbrodniach aż chciałoby się wyręczyć kata. Oczywiście uprzednio majstrując przy krześle lub środku znieczulającym.

Velma Barfield

Stracona 2 listopada 1984 roku seryjna zabójczyni, która przyznała się do czterech morderstw. Możliwe, że było ich nawet sześć, skazano ją jednak tylko za jedno, ostatnie z całej serii. Historia zaczęła się gdy Velma Bullard (bo takie było jej panieńskie nazwisko) wyszła za mąż za Thomasa Burke’a w 1949 roku. Oczywiście można mówić, że wcześniej miała trudne dzieciństwo i inne sraty-taty, ale mordercą można zostać nawet nie dostając na dobranoc wpierdolu zamiast kołysanki. Wróćmy więc do okresu pierwszego małżeństwa Velmy. Para doczekała się dwójki dzieci i żyła szczęśliwie do momentu, gdy kobieta podupadła na zdrowiu. Po przejściu histerektomii (chirurgicznego usunięcia macicy) i nasilającym się bólu pleców Velma uzależniła się od leków. Jej mąż z kolei popadł w alkoholizm i całe szczęśliwe małżeństwo diabli wzięli. Pewnego dnia, gdy Burke spił się do nieprzytomności, jego żona wraz z dziećmi wyszła z domu. Gdy wróciła, okazało się, że budynek spłonął, wraz z mężczyzną w środku.

velma

Zarzutów jej nie postawiono, ale śmierć Burke’a była pierwszym z serii zgonów ciągnących się za świeżo upieczoną (hmm, podły dowcip) wdową. Kilka miesięcy później dom spłonął po raz kolejny, tym razem jednak Velma doczekała się pieniędzy z polisy ubezpieczeniowej. Nikt nie stwierdził oszustwa, ale biorąc pod uwagę, że ostatnie z serii morderstw popełniła, aby ukryć podrabianie czeków, to nie wydaje się to niemożliwe. Kiedy w lutym 1978 roku otruła swojego ówczesnego chłopaka Rowlanda Stuarta Taylora, wcześniej z jej ręki śmierć poniosło pięć innych osób. Najpierw w identyczny sposób wysłała na tamten świat swojego drugiego męża Jenningsa Barfielda. Stało się to siedem lat wcześniej, zaledwie rok po ślubie. Początkowo wszystko wskazywało na zawał serca, a czarna wdowa do tego morderstwa akurat się nie przyznała, jednak wykonana po śmierci Taylora ekshumacja Barfielda wykazała obecność arszeniku w ciele ofiary. W 1974 roku matka Velmy Barfield zaczęła uskarżać się na biegunkę, nudności i wymioty. Po kilku dniach dolegliwości ustały, jednak powróciły pod koniec roku. Tym razem doprowadziły one do zgonu, zaledwie kilka godzin po trafieniu do szpitala.

Dwa lata później Barfield zaczęła opiekować się starszym małżeństwem, Dollie i Montgomerym Edwards. Mężczyzna zachorował i zmarł 29 stycznia 1977 roku, zaś jego żona doświadczyła tych samych dolegliwości co matka Velmy i zeszła z tego świata nieco ponad miesiąc później. Jeszcze w tym samym roku trucicielka została opiekunką innej starszej osoby, Record Lee. Czwartego czerwca mąż tej 76-letniej kobiety zaczął uskarżać się na silny ból brzucha i klatki piersiowej oraz, co nie dziwne, biegunkę i wymioty. Do tego, oraz poprzedniego  morderstwa Barfield przyznała się bez zbędnych ceregieli. Również śmierć własnej matki wzięła na swoje konto. Co innego czeki, które fałszowała na nazwisko Rowlanda Taylora, który, nawiasem mówiąc, był krewnym Dollie Edwards. Mężczyzna zginął dlatego, że Velma podejrzewała, że ten wie o całym procederze. Kiedy w końcu trafiła do pierdla, trzeba było trzymać ją w odosobnieniu, ponieważ w tym czasie była jedyną kobietą w całym stanie skazaną na karę śmierci. Barfield została stracona po sześciu latach pobytu w celi śmierci i pochowana obok pierwszego męża na małym cmentarzu w Północnej Karolinie.

Karla Faye Tucker

karla

Następna egzekucja kobiety nastąpiła czternaście lat później. Karla Faye Tucker była też pierwszą od 1863 roku skazaną na śmierć w Teksasie. Podobnie jak Barfield, Karla w oczekiwaniu na wykonanie wyroku została głęboko wierzącą osobą. To, oraz fakt, że od wielu lat nie było kobiety skazanej na najwyższy wymiar kary, przyczyniło się do powstania wielu ruchów dążących do wywarcia presji na wymiar sprawiedliwości w celu zamiany wyroku na dożywocie. Co takiego zrobiła Tucker? Ponownie należy cofnąć się nieco w czasie. Żeby jednak zbytnio się nie rozpisywać: w wieku ośmiu lat zaczęła palić, dwa lata później jej rodzice rozwiedli się, a ona sama dowiedziała się, że jest owocem pozamałżeńskiego romansu swojej matki, z kolei mając dwanaście lat straciła dziewictwo i zaczęła zażywać narkotyki. Po kolejnych dwóch latach poszła w ślady matki i zaczęła kurwić się za pieniądze.

Oprócz zaangażowania w najstarszy zawód świata, rodzicielka wciągnęła ją tez w środowisko rockowych groupies. Obie jeździły między innymi za The Allman Brothers Band oraz Eagles (tak, tymi od „Hotel California”). Karla poznała muzyków osobiście, cokolwiek miałoby to w kontekście poprzednich trzech zdań znaczyć. Oczywiście za bliższe lub dalsze stosunki z gwiazdami rocka nie grozi kara śmierci, więc przenieśmy się do roku 1981, kiedy to 22-letnia Karla zaczęła spotykać się z Dannym Garrettem. Poznała go dzięki swoim znajomym obracającym się w półświatku motocyklowych gangów. W środowisko motocyklistów Tucker weszła już dziesięć lat wcześniej (właściwie to środowisko weszło w nią, if you know what i mean), więc znajomych miała sporo. Wśród nich było małżeństwo Shawn i Jerry Lynn Deanów. To właśnie kobieta o męskim imieniu i facet z drugim damskim zapoznali Karlę z Garrettem. Shawn była najlepsza przyjaciółką dziewczyny, więc gdy Tucker dowiedziała się, że kobieta jest bita przez męża, postanowiła się zemścić. Jako że Karla i Jerry nienawidzili się od dawna, nie wróżyło to niczego dobrego.

karla2

Nocą 14 czerwca 1983 roku kobieta zakradła się wraz z Dannym Garrettem i ich wspólnikiem Jamesem Leibrantem (który ostatecznie czekał na zewnątrz, stojąc na czatach) do domu Deana. Początkowo planowali  jedynie kradzież motocykla, jednak po znalezieniu go w częściach okazało się, że gospodarz nie śpi. No i cały misterny plan w pizdu. Garrett złapał za młotek i zdzielił nim Deana kilka razy tak mocno, że głowa mężczyzny stała się niemal całkowicie płaska. Karla jedynie przyglądała się, jednak gdy okazało się, że pod łóżkiem ukryła się kobieta, z którą Dean spędzał noc, postanowiła działać. Złapała za stojący w przedpokoju kilof (kto trzyma takie coś w przedpokoju?) i ruszyła w jej kierunku. Kobieta, zidentyfikowana później jako Deborah Thornton, zdążyła jedynie krzyknąć w przerażeniu, zanim Tucker wbiła ostrze w jej ciało.

Charkot umierającej ofiary zirytował jej oprawczynię jeszcze bardziej. Karla Tucker zadała dodatkowo kilka ciosów kilofem, niemal zamieniając ciało kobiety w krwistą, bezkształtną masę. Danny Garrett, do tej pory jedynie przyglądający się poczynaniom swojej dziewczyny, postanowił urozmaicić jej „zabawę”. Narzucił jej na głowę koc, i kazał trafiać na oślep w coraz bardziej zmasakrowane zwłoki. Następnie Karla zaczęła pastwić się nad ciałem Jerry’ego Deana, wbijając weń kilof kolejne dwadzieścia razy. Opuszczając miejsce kaźni pozostawili narzędzie zbrodni wbite w serce Thornton. Tucker zeznała później, że podczas masakry przeżyła wielokrotny orgazm. Ciała ofiar znalazł następnego dnia znajomy Deana, a śledztwo szybko naprowadziło policję na właściwy trop. Para była sądzona w osobnych procesach, ale werdykt był ten sam – kara śmierci. Garrett nie dożył jednak egzekucji, gdyż zmarł w więzieniu w 1993 roku. Ich wspólnik, James Leibrant został uniewinniony. Karla spędziła w celi śmierci czternaście lat. W tym czasie wyszła za mąż za więziennego pastora, a także starała się o ponowny proces, a nawet o odstąpienie od kary. Nie wywinęła się jednak (gubernator George W. Bush pozostał nieugięty), a truciznę wstrzyknięto jej 3 lutego 1998 roku.

A teraz podziel się, nie bądź świnka!