Pojęcie gwiazdy filmowej jest dość szerokie. Dla jednych będzie to zdobywca Oscara, dla drugich ktoś, kto po prostu gra w dobrych filmach, a dla jeszcze innych „słodkie ciacho” z filmów dla trzynastolatek. Choć z tymi ostatnimi się nie zgadzamy, to mimo wszystko uwzględniliśmy też pewną mdłą parę z filmu o „wampirach”.

Zanim jednak o bladolicej Kristen i Robercie o smutnym spojrzeniu, zobaczmy jak wyglądał debiut gwiazdy ostatnich dni – Jennifer Lawrence. Po raz pierwszy pojawiła się na ekranie w 2006 roku, w trzecim odcinku piątej serii „Detektywa Monka”. Zagrała maskotkę szkolnej drużyny siatkarskiej i jak widać od samego początku była z niej niezła kotka.

Kristen Stewart

Dobra, miejmy to już za sobą. Debiut Stewart nie był zbyt okazały – dziewięcioletnia wówczas aktorka wystąpiła w telewizyjnym filmie „Metamorfoza”, jako dziewczynka w kolejce do fontanny wody pitnej. Całe szczęście, że to ona, a nie Lawrence dostała role w „Zmierzchu”.

Robert Pattinson

Niektóre serwisy podają, że Pattinson na ekranie zadebiutował w filmie „Pierścień Nibelungów”, ale tak naprawdę zrobił to w „Vanity Fair. Targowisko próżności” (2004). Tyle tylko, że sceny z jego udziałem wycięto i zobaczyć je można tylko w wydaniu DVD.

Reese Witherspoon

Jak widać w poprzednim klipie, błyszczący wampir od razu trafił na porzadną aktorkę. Ta z kolei na początku swojej kariery od razu zagrała główną rolę. W „Człowieku z księżyca” z 1991 roku zagrała czternastolatkę zakochaną w chłopaku, który „czuje miętę” do jej starszej siostry.

Robin Williams

Skończył jak wiadomo smutnie, ale zaczynał wesoło. „Czy mogę to robić zanim będę potrzebował okularów?” (1977) bardziej niż filmem jest zlepkiem skeczów z podtekstami seksualnymi. Williams pojawił się w dwóch, a ich łączny czas to około minuty.

Gerard Butler

„Leonidas” zadebiutował w filmie historycznym, choć w zupełnie innych czasach. „Jej wysokość Pani Brown” (1997) opowiada o relacjach owdowiałej królowej Wiktorii z jej służącym. Butler zagrał brata owego jegomościa, zaś w tym samym roku pojawił się jeszcze (określenie „statystował” obraża statystów) w „Jutro nie umiera nigdy”.

Daniel Craig

Skoro już jesteśmy przy Bondzie – pierwszym filmem Daniela Craiga był „Zew wolności” z 1992 roku, opowiadający o RPA w czasach II wojny światowej. Zagrał w nim czarny charakter – sierżanta Bothę, który oprócz bycia kawałem ch…, lubuje się też w uprzykrzaniu życia głównemu bohaterowi. Debiut-marzenie, bowiem oprócz grania postaci negatywnej, Craig mógł podpatrzeć na planie dwóch świetnych aktorów – Morgana Freemana i Johna Gielguda.

Matthew McConaughey

Freemana mógł z kolei na planie filmu „Amistad” podziwiać tegoroczny zdobywca Oscara. Z tego jak długą drogę przebył McConaughey, można sobie zdać sprawę patrząc na jego ekranowe początki. Było to w roku 1991, a 23-letni aktor zaczął od epizodu w czymś, co nawet trudno nazwać serialem – „Unsolved mysteries” to program w rodzaju naszego „997”, w którym widzowie oglądają fabularyzowane zapisy prawdziwych zbrodni.

George Clooney

McCounagheya przynajmniej było dobrze widać, czego nie można powiedzieć o Clooneyu. Można wierzyć lub nie, ale późniejszy najbardziej pożądany kawaler w Hollywood w swoim pierwszym występie przed kamerą był statystą niosącym beczkę. Miniserial „Centennial” został nakręcony w 1978 roku, a George’a widzimy na ekranie (w 1:45) krócej niż baryłę, którą taszczy.

Joseph Gordon-Levitt

Clooney później stał się Batmanem, a w ostatnim filmie o człowieku-nietoperzu mogliśmy w jednej z ról oglądać Josepha Gordona-Levitta. Spośród dzisiejszych „debiutantów” jest tym, który zaczął najmłodziej – mając 7 lat zadebiutował w telewizyjnym filmie „Nieznajomy na mojej ziemi” (1988). Grał tam syna głównego bohatera, sportretowanego przez Tommy’ego Lee Jonesa. Jones zaś ścigał kilka lat później kolejnego aktora z naszej listy.

Harrison Ford

Ten z kolei zaliczył swój debiut najdawniej. „Spryciarz Ed” swoją premierę miał w 1966 roku, a Ford zagrał w nim boya hotelowego. Co ciekawe, występujący z nim w tej scenie James Coburn na drugie imię ma Harrison. Na imieniu i umiejętnościach aktorskich podobieństwa się kończą, bowiem to do Forda kobiety wzdychają częściej.

Rachel McAdams

McAdams zagrała u boku Forda w „Dzień dobry TV”, a zadebiutowała w 2001 roku w jednym z odcinków serialu „Sławny Jett Jackson”. Krótko po premierze odcinka ze swoim udziałem, aktorka zaczęła pracę na planie pilota serialu dla młodzieży, w którym miała grać główną rolę, jednak nie doczekał się on kontynuacji.

Michelle Pfeiffer

Kolejna piękna kobieta u boku Harrisona Forda („Co kryje prawda”), ale dużo bardziej doświadczona. W momencie gdy Pfeiffer debiutowała, McAdams rozpoczynała drugi tydzień życia. Pierwszym występem Michelle był epizod w serialu „Fantasy Island” (1978). Jednego z dwóch głównych bohaterów zagrał Hervé Villechaize, najbardziej znany z roli karła w „Człowieku ze złotym pistoletem”.

Ben Stiller

Wspomniany Villechaize ostatnią rolę zagrał w “The Ben Stiller Show”. Program doczekał się trzynastu odcinków, a jego gwiazda był rzecz jasna Ben Stiller. Komik swój aktorski pierwszy raz zaliczył w 1986 roku rolą w serialu „Kate i Allie”. W powyższym klipie widać go od 1:36.

Sean Penn

Na planie ze Stillerem spotkał się w zeszłym roku („Sekretne życie Waltera Mitty”), a sam również zaczynał od serialu, choć nieporównywalnie popularniejszego. „Domek na prerii” (1974-1983) był hitem także na lata po zakończeniu premierowej emisji, a Penn wystąpił w jedenastym odcinku pierwszej serii. W tym słabej jakości klipie 14-letniego wówczas aktora zobaczyć można około 1:00.

Jared Leto

Penn dostał Oscara za rolę homoseksualisty, Leto z kolei statuetkę otrzymał za postać transwestyty chcącego zmienić płeć. Zadebiutował zaś w serialu „Camp Wilder” występując w dwóch jego odcinkach na przełomie 1992 i 1993 roku. Tak w ogóle to w tej scenie widać dwoje zdobywców Oscarów, w dodatku Hilary Swank także została nagrodzona za rolę osoby nie identyfikującej się ze swoją biologiczną płcią.

Julia Roberts

Skoro tak oscarowo się zrobiło to i jej nie mogło zabraknąć. Roberts pojawiła się na ekranie dość późno – mając dwadzieścia lat zaliczyła epizod w serialu „Crime Story” (1987). Tak naprawdę jednak jej pierwsza rolą był występ w filmie „Blood Red”, nakręconym rok wcześniej, ale wyświetlanym dopiero w 1989. Tak czy inaczej, w klipie z serialu (który właściwie jest całym odcinkiem) po raz pierwszy widać ją mniej więcej od 12:48.

Ashton Kutcher

Kutcher ma dokładnie taki bilans Złotych Malin jak Roberts Oscarów (1 wygrana na 4 nominacje), a w dodatku „nagrodę” tę zdobył za film „Walentynki”, w którym wystąpiła również Julia. Początku jednak trudnego nie miał – główna rola w serialu „Różowe lata siedemdziesiąte”(1998), kręconym przez osiem sezonów, później kilka niezłych filmów, w końcu małżeństwo z Demi Moore. Tyle, że od jakiegoś czasu wszystko to jest historią.

John Travolta

Tego jak zepsuć sobie karierę, Kutcher mógłby nauczyć się od Travolty. Dobrze, źle, dobrze, źle, a miejscami przeciętnie. A zaczęło się od epizodu w serialu „Emergency!” (1972). Na szczęście dla niego przydarzyły mu się główne role w dwóch (niech będzie, że trzech) wielkich filmach, więc w historii kina i tak się zapisał.

Uma Thurman

Oczywiście jednym z tych filmów jest „Pulp Fiction” w którym Travolcie partnerowała Uma Thurman. Jako siedemnastolatka zadebiutowała w filmie „Kiss Daddy Goodnight” (1987), w którym zresztą zagrałą główną rolę. Dla wszystkich, którzy mają trochę wolnego czasu – wspomniany film w oryginalnej wersji językowej.

A teraz podziel się, nie bądź świnka!