Piętnaście dni, jedenaście godzin i dwie minuty – tyle zajęłoby obejrzenie wszystkich filmów z tej listy. Niektóre są adaptacjami grubych książek, więc trudno oczekiwać by całą historię opisywały w 90-120 minutach. Inne z kolei powstały tylko po to, by po prostu być jednymi z najdłuższych filmów w historii.

Podobnie jak w przypadku najstarszych filmowców, również filmy zostały podzielone na kilka kategorii. Dlatego też nie będzie tu zbyt wiele o trwających po kilka dni filmach eksperymentalnych, lub tych, które może i są niedorzecznie długie, ale dają się bić innym, spełniającym te same kryteria.

Najdłuższy film hollywoodzki – „Kleopatra” (248 minut)

Istnieją przynajmniej cztery wersje filmu Josepha L. Mankiewicza. Najkrótsza trwa 192 minuty, zaś najdłuższa (wersja reżyserska) 320 minut. Tyle tylko, że nigdy nie została ona wydana. Reżyser prosił nawet producentów o podzielenie filmu na dwie części, byle tylko zachować cały nakręcony materiał, jednak ci odmówili, dlatego że chcieli skupić uwagę widzów na romansie Kleopatry i Marka Antoniusza, który to znalazłby się dopiero w drugiej odsłonie. Mało tego, nawet wersja 248-minutowa została przycięta do wspomnianych wcześniej trzech godzin i dwunastu minut i dopiero wówczas wpuszczona do szerszej dystrybucji.

Najdłuższa wersja „uncut”– „Okręt” (293 minuty)

W tym wypadku udało się wydać wersję zawierającą cały nakręcony materiał (oczywiście nie licząc nieudanych ujęć :)). Nie jest to jednak wersja reżyserska, bowiem historia załogi niemieckiego okrętu podwodnego w wizji Wolfganga Petersena ma „zaledwie” 209 minut. Istnieje również wersja telewizyjna, zmontowana przez BBC i trwająca okrągłe pięć godzin, jednak te siedem minut różnicy bierze się stąd, że film podzielono na sześć części, a na początku pięciu z nich przedstawiane są wydarzenia z poprzednich odcinków.

Najdłuższy polski film – „Potop” (316 minut)

Żadna niespodzianka, tym bardziej, że i powieść Henryka Sienkiewicza do najkrótszych nie należy. Jednak w filmie brakuje kilku postaci z książkowego pierwowzoru, a rola innych została mocno ograniczona. Można więc przypuszczać, że wykorzystanie wszystkich wątków wydłużyłoby film kilkukrotnie. Sam Jerzy Hoffman powiedział kiedyś, że jego dzieło trwałoby wówczas jakieś 20 godzin.

Najdłuższy film nagrodzony Oscarem – „Wojna i pokój” (427-453 minuty)

Ekranizacji powieści Lwa Tołstoja nakręcono kilka, jednak najlepsza (w oczach członków Amerykańskiej Akademii Filmowej) okazała się ta z 1967 roku. Znów jednak pojawiają się niejasności co do metrażu (Filmweb ponownie popłynął – 511 minut, o których w pozostałych źródłach ani słowa), więc dla pewności zostawmy w tym wypadku „widełki”.

Najdłuższy film fabularny nie podzielony na części – „Evolution of a Filipino Family” (540-647 minut)

Reżyser Lav Diaz ma w swoim dorobku całą masę niewyobrażalnie długich filmów. W jego filmografii można znaleźć też trzy obrazy trwające dziewięć godzin. Każdy. W tym właśnie „Evolution…”, którego najdłuższą wersję ogląda się przez prawie jedenaście godzin. Film, jak można się po tytule domyślać, opowiada historię zwykłej (choć biednej) rodziny z Filipin na przestrzeni lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Sam obraz powstawał jedenaście lat, a twórcy wykorzystywali chwile, gdy akurat aktorzy nie mieli innych zobowiązań.

Najdłuższy film fabularny – „Out 1” (773 minuty)

Powstały w 1971 roku francuski film jest podobno trudny w odbiorze, ze względu na prowadzenie kilku wątków, które dopiero po jakimś czasie zaczynają się ze sobą łączyć. Żeby było trudniej dla amerykańskich widzów, angielskie napisy nie są wtopione w taśmę filmową, więc kina musiały wyświetlać je oddzielnie. Oprócz tego dzieło zostało nakręcone kamerą rejestrującą 25 klatek na sekundę, podczas gdy większość projektorów kinowych wyświetla filmy z prędkością 24 klatek na sekundę. Różnica wydaje się niewielka, jednak dla tak długiego filmu oznacza to dodatkowe 32 minuty seansu. I cholernie dużo roboty dla gościa synchronizującego napisy.

Najdłuższy film dokumentalny – „Resan” (873 minuty)

Peter Watkins

Najpierw małe wyjaśnienie. Teoretycznie najdłuższym filmem dokumentalnym jest „Beijing 2003”, jednak jego autor poszedł na łatwiznę – wsiadł do samochodu, włączył kamerę i przez 150 godzin jeździł po stolicy Chin, filmując wszystko jak leci. Dlatego też uznajmy, że najdłuższym dokumentem jest szwedzki film, w którym zwykli ludzie z całego świata przedstawiają swoje poglądy odnośnie coraz większej roli technologii jądrowej w działaniach wojennych i polityce międzynarodowej oraz związanych z nią niebezpieczeństw. Reżyserem filmu jest Anglik Peter Watkins, który w 1967 otrzymał Oscara za inny film o podobnej tematyce – „Zabawę w wojnę”.

Najdłuższa zachowana do naszych czasów seria filmowa – „Harry Potter” (1179 i 1199 minut)

harry

Ktoś mógłby zapytać: „A dlaczego nie seria o „Gangu Olsena”, której filmy mają łącznie 1355 minut albo seria o Jamesie Bondzie?” Dlatego, że nie tworzyły one zwartej całości, a kolejne części były lub są po prostu dokręcane do już istniejących. Seria ośmiu filmów o małym (pod koniec już jednak nie tak małym) czarodzieju ma swój początek, rozwinięcie i zakończenie, czego nie można powiedzieć o wspomnianych wcześniej przykładach. A skąd dwie liczby przy czasie trwania filmów? Pierwsza jest sumą wersji zwykłych, a druga rozszerzonych.

Najdłuższa wersja filmu fabularnego – „24 Hour Psycho” (1440 minut)

Dziwna kategoria dla dziwnego tworu. Niejaki Douglas Gordon wziął taśmę z „Psychozą” Alfreda Hitchcocka i przerobił ją tak, że obraz wyświetlany jest z prędkością dwóch klatek na sekundę. Nic to jednak nie dało, jeśli chodzi o słynną scenę pod prysznicem – wciąż widać niewiele.

Najdłuższa seria filmowa – „The Burning of the Red Lotus Temple” (1620 minut)

lotus

Tu ponownie trzeba kilka rzeczy wyjaśnić. W pierwotnym zamierzeniu twórców to nieme dzieło z 1928 roku miało być jednym filmem, jednak monstrualny czas trwania (27 godzin) skłonił producentów do podzielenia go na osiemnaście (niektóre źródła podają, że dziewiętnaście) części, których premiery odbywały się średnio co dwa miesiące. Niestety żadna z nich nie przetrwała do naszych czasów.

Najdłuższy film – „Modern Times Forever” (14400 minut)

Jeśli do tej pory wydawało ci się, że poprzednie filmy były niemożebnie długie, to co powiesz na seans trwający 240 godzin? Ten film, prawie dwa razy dłuższy od wcześniej wymienionych razem wziętych, przedstawia jak przez tysiąclecia pod wpływem warunków atmosferycznych i korozji zmieniać się będzie stojący w Helsinkach budynek firmy papierniczej Stora Enso. „Główny bohater” był obecny na premierze, bowiem projekcja odbyła się na ustawionym nieopodal budynku ekranie o powierzchni czterdziestu metrów kwadratowych.

A teraz podziel się, nie bądź świnka!