W pierwszej części okazało się, że powodem zmiany nazwiska może być konflikt z wytwórnią, zmiana religii czy też zwyczajne widzimisię. Dziś kilka przypadków pokazujących, że to faktycznie całkiem dobre powody.

Przykłady pierwszych trzech wokalistów pokazały, że ciężko być konsekwentnym w używaniu nowego nazwiska/pseudonimu. Każdy z nich majstrował przy nowej ksywce, jednak wygląda na to, że przynajmniej przez najbliższe lata Prince ostatecznie pozostanie Prince’em, Cat Stevens Yusufem, a Terence Trent D’Arby Sanandą Maitreyą. Takiej pewności nie można mieć co do Seana Combsa, znanego też jako Puff Daddy, P. Diddy oraz Diddy.

puff

Raper, najbardziej znany z utworu „I’ll Be Missing You” nagranego wspólnie z Faith Evans, urodził się w 1969 roku w Harlemie. W wieku 20 lat zaczął pracę w wytwórni Uptown Records, z której wypieprzono go kilka lat później. Pracując tam zdążył jednak odkryć takie gwiazdy jak Mary J. Blige czy Notorius B.I.G., który ostatecznie podążył za Combsem gdy ten założył własną wytwórnię Bad Boy Records. Właśnie tam Notorius wydał swoją pierwszą płytę oraz poznał wspomnianą Faith Evans, która wkrótce została jego żoną. Nie nacieszył się jednak długo małżeństwem ponieważ w 1997 roku zginął w strzelaninie. I tu pojawiają się kontrowersje dotyczące Seana Combsa (a właściwie Puffa Daddy’ego, gdyż raper zaczął posługiwać się tą ksywa kilka miesięcy wcześniej). Trzy miesiące po śmierci przyjaciela raper wydał swój pierwszy album „No Way Out”, na którym umieścił kilka utworów poświęconych jego pamięci. Pierwotnie płyta miała być zatytułowana inaczej, nie planowano też rzecz jasna skupiać się na Notoriusie. Koniec końców „No Way Out” królował zestawieniach sprzedaży, a pochodząca z niej piosenka „I’ll Be Missing You” zawojowała listy przebojów.

Zaledwie kilkanaście dni po śmierci Notoriusa B.I.G., wytwórnia Puffa Daddy’ego wydała „Life After Death”, czyli pierwszy z trzech pośmiertnych albumów rapera, na którego śmierci najwięcej zyskał właśnie jego przyjaciel i wydawca. Stąd też pojawiły się pogłoski, że Puff Daddy mógł mieć jakiś związek ze śmiercią bardziej utalentowanego kolegi.  Combs zawsze grzał się w blasku innych gwiazd, gdyby więc Biggie nadal żył, prawdopodobnie Puff Daddy byłby zaledwie trzeciorzędnym raperem bujającym się ze znanym kolegą. W kolejnych latach muzyk znany był głównie ze związku z Jennifer Lopez, nagrania z Jimmym Page’em piosenki do filmu „Godzilla” (nawet niezłej, gdyby wyciąć z niej Daddy’ego) oraz z procesu o udział w strzelaninie w jednym z klubów na Manhattanie. Po uniewinnieniu postanowił „odciąć się od przeszłości” i zmienił pseudonim sceniczny na P. Diddy. Następnie zaczął grywać w filmach, udało mu się nawet zagrać w świetnym „Czekając na wyrok” (2001), zgarnął wszystkie udziały w Bad Boy Records (dotychczas dzielił je z Arista Records) oraz pobiegł w maratonie nowojorskim, zbierając  2 miliony dolarów na cele dobroczynne. Wreszcie nadszedł 2005 rok i kolejna zmiana ksywy, tym razem na Diddy. Do tej pory zmieniał pseudonimy co 4 lata, jednak ten utrzymuje się nad wyraz długo – raper posługuje się nim do dziś.

snoop

Pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych to początek ostrej rywalizacji między raperami ze wschodniego i zachodniego wybrzeża. Puff Daddy i Notorius B.I.G. reprezentowali wschód, podczas gdy Tupac i Dr. Dre zachód. Ci pierwsi dzielili i rządzili w wytwórni Bad Boy, drudzy zaś byli częścią Death Row Records. Karierę w tejże zaczynał w 1993 roku Calvin Cordozar Broadus Jr., znany lepiej jako Snoop Dogg. Gdy jednak na rynku pojawił się jego debiutancki album „Doggystyle”, raper posługiwał się pseudonimem Snoop Doggy Dogg. Skróconej wersji zaczął używać dopiero po konflikcie z wytwórnią, gdy zorientował się, że ta dzięki zapisom w kontrakcie może doić go jeszcze przez długie lata. Po odświeżeniu ksywy Snoop Dogg związał się z nową wytwórnią, która wydała jego kolejne trzy albumy oraz zaczął powoli odchodzić od stylu charakterystycznego dla zachodniego wybrzeża. Z czasem odszedł tak bardzo, że zawędrował do studia wraz z Katy Perry. Piosenkarka bardzo chciała żeby ktoś zarapował w utworze „California Gurls”, weszła więc na Wikipedię, przejrzała listę raperów z zachodniego wybrzeża i tak znalazła Snoop Dogga. Z kolei w 2012 roku raper znalazł swoje prawdziwe powołanie – reggae. Wszystko dzięki miesięcznemu pobytowi na Jamajce, który zaowocował również przejściem muzyka na rastafarianizm. Od tego czasu każe się on tytułować per Snoop Lion.

jermaine

Gdy Snoop zaczynał karierę muzyczną, swój interes powoli zwijał Jermaine Jackson. Ok, zabrzmiało to nieco dwuznacznie (nie wnikajmy w rozmiary, chociaż muzyk doczekał się pokaźnej gromadki dzieci z kilkoma kobietami), jednak fakt jest taki, że wydany w 1991 roku album „You Said” ledwo doczłapał się do czwartej dziesiątki na liście R&B/Hip-Hop magazynu Billboard. W głównym zestawieniu nawet się nie pojawił. Faktem jednak jest, że artysta, znany w Polsce z wykonywanej z Pią Zadorą piosenki „When The Rain Begins To Fall” oraz z bycia bratem Michaela Jacksona, na świecie jest całkiem rozpoznawalny – kilkanaście albumów solowych nie wzięło się znikąd. Oczywiście o karierę nietrudno mając taką trampolinę do sławy jak The Jackson 5, jednak Jermaine starał się sam pracować na swoje nazwisko. Podczas gdy bracia rozstali się z Motown Records, on rozstał się z nimi i podpisał solowy kontrakt z tą najsłynniejszą wytwórnią muzyczną Ameryki. No dobra, a co skłoniło go do zmiany nazwiska? Właściwie cholera wie – nie zrobił tego ani po odejściu z rodzinnego zespołu, ani po zakończeniu przygody z Motown, ani też po przejściu na Islam (chociaż oczywiście zyskał jakieś tam abdulopodobne, muzułmańskie nazwisko). Po prostu pewnego listopadowego dnia w 2012 roku złożył wniosek o zmianę nazwiska na Jacksun, uzasadniając to mętnie „względami artystycznymi”. W lutym 2013 roku Sąd Najwyższy w Los Angeles przychylił się do prośby piosenkarza.

A teraz podziel się, nie bądź świnka!