18 listopada 2013, godzina 15:45 – to moment, na który czekało wielu z tych, którzy swojej znajomości z Polonią 1 nie ograniczali jedynie do Yattamana i Tsubasy. „Drużyna A” wraca na antenę. Oczywiście po tylu latach z pewnością inaczej (z takim jakby zażenowaniem?) będzie się patrzyło na przygody czterech bohaterów z dzieciństwa, ale nie sądzę, by ktoś z tego powodu odmówił sobie przyjemności obejrzenia przynajmniej charakterystycznej czołówki na ekranie telewizora.

Co prawda telewizory są już dużo nowocześniejsze, ekrany większe, obraz ostry jak żyletka (ciekawe, jaką jakość zaserwuje nam Jedynka – na HD jednak nie ma co liczyć), ale o popularności serialu nie decydowały technologiczne fajerwerki, ale świetnie wykreowani główni bohaterowie z czterema różnymi charakterami. Wrażenie robiła też ich pomysłowość kiedy to, niczym MacGyver, konstruowali coś z niczego. Podobnie działali scenarzyści, bo schemat każdego odcinka był prosty jak konstrukcja cepa, jednak czy komuś to przeszkadzało?

https://wykrzyknik.org/tinder-seks-randki/