Życie w Japonii jest takie fancy i sophisticated, że każdy geek i hipster obsikuje sobie spodnie na samą myśl, że mógłby kiedyś tam mieszkać. Gdyby tylko mogli, chętnie zamieszkaliby nawet i w szafie, byle tylko podziwiać ten najbardziej pokręcony kraj na Ziemi.

I chociaż jest masa powodów, dla których warto zamieszkać w Japonii (niska przestępczość, świetny transport publiczny, kultura), to również jest i sporo argumentów wskazujących na to, że jest to miejsce kultu, które przy bliższym kontakcie okazuje się nie sprostać oczekiwaniom. Dlaczego?

Fakt #1. Wszystko jest przestarzałe technologicznie

Szybkie pytanie – kiedy ostatni raz używałeś faksu?

„Co to jest faks?” jest całkiem akceptowalną odpowiedzią.

Cóż, jeśli chcesz poczuć magię faksów i innych urządzeń z lat dziewięćdziesiątych, to powinieneś przenieść się do Japonii. Wiele japońskich firm nie akceptuje dokumentów w formie elektronicznej, dlatego też praca w tym kraju oraz faks idą w parze. Natomiast te, które przyjmą plik Worda/Excela zapewne poproszą o ustawienie kompatybilności z ich wersją Office’a z 1998 roku. A przynajmniej tak miała osoba która tam była. I napisała to i owo.

Z pozoru Japonia wydaje się równie rozwinięta technologicznie co przyszła baza na księżycu, wraz z tą swoją w całości skomputeryzowaną giełdą oraz szerokopasmowym Internetem wypływającym z każdego automatu. Ale prawda jest taka, że wiele czynności nadal wykonuje się boleśnie starymi metodami, które w Japonii określa się frazą „ręcznie i na papierze”. I rzeczywiście, widząc ilość papieru jaka przechodzi przez typowy japoński urząd można pokusić się o stwierdzenie, że cały naród wypowiedział wojnę drzewom.

Dlaczego tak się dzieje? Cóż, Japonia nadal jest głównie w rękach starszego pokolenia – ponad jedna czwarta populacji jest po sześćdziesiątce i jakoś nieszczególnie im się śpieszy by przyjąć nowe technologie (a w szczególności nie produkty Apple, bowiem w Japonii Steve Jobs może iść się pieprzyć). Instytucje takie jak banki, usługi pocztowe i urzędy państwowe nadal trzymają wszystkie swoje rejestry na papierze. Są one utrzymywane i obsługiwane przez zbędnych pracowników, których z łatwością można by zastąpić jakimś starym, radzieckim komputerem (jak się okazuje mniej więcej takich komputerów używają niektórzy pracownicy japońskich urzędów).

Wiele firm wciąż nawet nie akceptuje kart kredytowych. Japońska linia lotnicza może bez problemu zabrać cię w każdy zakamarek globu tak długo jak jesteś w stanie płacić gotówką, nawet jeżeli bilet kosztuje kilka tysięcy dolarów. Żeby nie było za łatwo, na dodatek w Japonii trudno znaleźć całodobowy bankomat.

No właśnie, większość banków trzyma swoje bankomaty wewnątrz budynków, co oznacza, że w momencie zamknięcia banku (zazwyczaj około godziny 18.00) bankomaty tracą całkowity sens istnienia. To kolejny przykład tego technologicznego oporu – praktycznie wszędzie poza Tokio istnieje głęboka pokoleniowa uraza do automatyzacji. Japończycy nie chcą działającego bankomatu wtedy gdy nie ma żadnego pracownika banku w pobliżu do pomocy, tak na wszelki wypadek gdyby coś poszło nie tak (chociaż poza możliwością dostania w łeb z termosu i kradzieży gotówki, lista możliwych wypadków jest zawstydzająco krótka). Zawsze można spróbować bankomatu w sklepie spożywczym (których liczba przekracza populację kraju), jeżeli nie masz nic przeciwko zmiennym opłatom transakcyjnym, które wydają się losowo zmieniać. I to tylko wtedy, gdy twoja karta będzie chciała pracować z urządzeniami poza twoim bankiem – a prawie na pewno nie będzie.

Oczywiście najlepszy moment by sprawdzić czy spożywczak za rogiem zaakceptuje kartę jest po pierwszej w nocy, gdy cały transport publiczny przestaje działać, a ty desperacko potrzebujesz pieniędzy na taksówkę. W zasadzie jeżeli planujesz robić cokolwiek innego poza jeżdżeniem do pracy i wracaniem do domu, musisz zawsze i w każdej chwili trzymać przy sobie pełne garście gotówki lub trzymać ją pod materacem w lodowatym mieszkaniu.

Czekaj, dlaczego lodowatym? Ponieważ…

Fakt #2. Domy nie są ogrzewane

Japonia jest ciągle przedstawiana w filmach i telewizji jako kraina technologią, nauką i innowacją płynąca. Można się wtedy spodziewać, że każdy kibel będzie przypominał mostek statku kosmicznego Enterprise, wraz z nie-całkiem-prawdziwym-lub-wystarczająco-sztucznym Patrickiem Stewartem krzyczącym japońskim głosem „Zrób to!”. Rzeczywistość jest jednak taka, że nawet twój dom lub mieszkanie najprawdopodobniej nie będzie posiadało takich podstawowych rzeczy jak centralne ogrzewanie lub izolacja cieplna, a ty by się rozgrzać będziesz zmuszony spalić plakat „Ghost in the Shell”, którego twoja mama nigdy nie pozwoliłaby powiesić.

Tradycyjnie, japońskie domy zawsze były budowane tak, by był jak największy przewiew i przepływ powietrza ze względu na ciepłe lata, których średnia temperatura wynosi mniej więcej 26-32 stopnie. Niestety, to architektoniczne piękno zdradzi cię zimą, ponieważ nie ma zupełnie nic co mogłoby powstrzymać lodowaty wiatr w penetrowaniu twojego domu i wywlekaniu ciepłego powietrza w nocy niczym wilkołaki z „The Howling”. Ale większość cudzoziemców w Japonii dowiaduje się z pierwszej ręki, że pewnym sensie oczekuje się od ciebie, że powinieneś to po prostu przecierpieć.

Możesz oczywiście zainwestować w grzejnik elektryczny jeżeli ciąży ci gotówka, którą trzeba wyłożyć zarówno za urządzenie jak i profesjonalną instalację, ale nawet wtedy ciepła będzie tylko na jeden pokój. Japończycy po prostu ogrzewają nie więcej jak jedno lub dwa miejsca w całym domu. Zawsze tak robili i nie pali im się do zmiany przyzwyczajeń.

Pozostaje jeszcze jedna opcja – grzejnik z nafty, ale nie można go zostawić włączonego na noc, chyba że planujesz spłonąć żywcem z całą rodziną. Oczywiście posiadanie takiego grzejnika oznacza również trzymanie kilku puszek z naftą w domu, więc widmo pożaru cały czas może wisieć w powietrzu.

Nowsze budynki, takie jak te w centrum Tokio, najprawdopodobniej mają centralne ogrzewanie na tyle mocne, że można by było usmażyć kurczaka po prostu zamykając wszystkie okna, ale biorąc pod uwagę fakt, że koszty gruntów i budynków w Japonii są wciąż jednymi z wyższych na świecie, to jedyni ludzie, których stać na życie w tych domach są na tyle bogaci żeby ocieplić ściany skórą jednorożca.

Pozostała trójca faktów już niebawem.

źródło: cracked.com

A teraz podziel się, nie bądź świnka!