Kiedy pod koniec XIX w. powstawało radio, jego twórca (nie ważne czy uznać za niego należy Marconiego, Teslę czy może Popowa) nie mógł przypuszczać, że ponad sto lat później jego wynalazek będzie służył między innymi do promowania syfu zwanego muzyką popularną. Oczywiście nie mam na myśli całej muzyki pop, a jedynie wymiociny, którymi najpopularniejsze stacje obrzucają słuchaczy kilka razy dziennie. Jednak nie sama (wątpliwa) jakość muzyki jest tu problemem.

Nawet jeśli założymy, że największe stacje radiowe nagle zaczną grać ambitniejszą muzykę, to i tak zostają jeszcze inne debilizmy, które skutecznie utrudnią obcowanie z jakby nie było, kulturą.

randki z rozwodkami