Z twarzą porcelanowej lalki trudno o karierę w Hollywood w produkcjach innych niż te, w których od dialogów są ważniejsze jęki. Na całe szczęście Emily Browning karierę rozpoczęła w bardzo młodym wieku i przebranżowanie nie wchodziłoby w grę.

Do pełnoletniości zdążyła sobie wyrobić nazwisko i opinię aktorki solidnej, przeuroczej i z cudownym akcentem. Ma 155 cm wzrostu, czyli tyle samo, co nasza wcześniejsza miss – Ellen Page. Browning wygląda na zdecydowanie bardziej delikatną i kruchą. Nie ma również tak bogatej filmografii co Ellen, ale wystarczy wejść i popatrzeć…

Urodziła się 7 grudnia 1988 roku w australijskim Melbourne. Na ekranie debiutowała w mało znanym filmie „Echo burzy” z 1998 roku, ale większy rozgłos przyniósł jej „Statek widmo” nakręcony 4 lata później. Nie ze względu na dobrą rolę, ale przez to, że film był całkiem popularny. Była to jej pierwsza amerykańska produkcja. Swoje aktorskie umiejętności pokazała dopiero w familijnym filmie „Lemony Snicket: Seria niefortunnych zdarzeń” z 2004 roku. Za rolę zgarnęła nagrodę AFI dla najlepszej aktorki.

Przyznaję, trzeba mieć naprawdę unikalny gust, ponieważ jej uroda nie należy do uniwersalnych. W jej niewinności jest również coś przerażającego, co z pewnością zauważył reżyser  filmu „Sucker Punch” (Zack Snyder), który zdecydował się ją obsadzić w głównej roli. Swoją drogą, w jednym z utworów do genialnej ścieżki dźwiękowej z tego filmu, Emily Browning pokazała swój talent wokalny nagrywając cover utworu „Sweet Dreams” Eurythmics. Na całe szczęście w jej wykonaniu bliżej mu do przeróbki Marilyna Mansona.

Podobno sławna (tfu!) pisarka Shephenie Meyer widziała Emily Browning w roli Belli Swan w ekranizacji (tfu!) „Zmierzchu”, ale na szczęście aktorka odrzuciła propozycję przyjścia na casting. Rolę ostatecznie otrzymała Kristen Stewart, która również przejęła angaż po Emily do tytułowej roli w filmie „Królewna Śnieżka i Łowca”. Emily Browning brała udział nawet w zdjęciach próbnych, ale producenci po pewnym czasie zmienili zdanie.

Natomiast najprawdopodobniej najgłośniejszy film z jej udziałem, wspomniany wcześniej „Sucker Punch”, mógłby mieć zupełnie inną Baby Doll, gdyby Amanda Seyfried nie zrezygnowała z głównej roli ze względu na jej harmonogram pracy kolidujący z innymi zajęciami. I chwała bogu!

A teraz podziel się, nie bądź świnka!