Przed nami kolejna porcja samobójców z branży muzycznej. Lista jest praktycznie bez dna, dlatego też może się wydawać, że śmierć z przyczyn naturalnych wśród muzyków jest ewenementem.

Bez zbędnego ględzenia, rzućmy okiem na poniższe nazwiska. Nawet jeżeli nie są wam znane, warto poświęcić minutę ich pamięci i zapoznać się z krótką historią. Samobójstwo jest niezależne od gatunku granej muzyki i stylu życia, toteż możecie być pewni, że lista stale i regularnie będzie się powiększać. Zaczniemy od bardzo popieprzonej historii bardzo popieprzonego zespołu.

Per Yngve Ohlin 1969 – 1991 (22 lata)

Znany fanom bardzo ciężkiej muzyki rzyganej jako „Dead”. Ten szwedzki wokalista na kartach historii zapisał się jako jeden z pięciu wokalistów zespołu Mayhem i regularnie zarzynał swoje struny głosowe w latach 1988 – 1991, gdy kapela zaczynała wypływać na głębokie wody. Na potrzeby koncertów charakteryzował się czarno-białym makijażem, by wyglądać jak… zwłoki. Dla zwiększenia efektu, zakopywał w ziemi swoje ubranie sceniczne i wygrzebywał je, żeby móc założyć w dniu koncertu.

Podczas występów często ciął się nożem myśliwskim oraz kawałkami szkła. O śmierć ocierał się wiele razy. Jako dziecko cierpiał na zespół bezdechu śródsennego, a w szkole został pobity tak mocno, że pękła mu śledziona i po przewiezieniu do szpitala przeżył śmierć kliniczną.

Okaleczał się również poza sceną, przez co kumple z Mayhem wiele razy musieli składać go do kupy. Jego zafascynowanie śmiercią wpisywało się w image zespołu, przez co był nawet zachęcany do samobójstwa przez gitarzystę o pseudonimie Euronymous, z którym pod koniec życia miał wiele konfliktów. „Dead” popełnił samobójstwo w leśnym domu, w którym mieszkał wraz z wspomnianym gitarzystą oraz perkusistą, oraz w którym odbywały się próby Mayhem.

8 kwietnia 1991 roku, gdy lokatorzy wyszli z domu, Per „Dead” Ohlin podciął sobie nożem żyły i gardło, a potem strzelił w głowę ze strzelby. W liście pożegnalnym przeprosił za użycie broni wewnątrz pomieszczenia oraz za… krew. Euronymous zrobił kilka naszyjników z fragmentów jego czaszki, jakie zdołał zebrać przed przyjazdem policji. I to wcale nie jest żart.

Żeby było ciekawiej, zrobił również zdjęcia martwego Ohlina, spośród których jedno zostało wykorzystane jako okładka nie do końca legalnego albumu zespołu Mayhem – „Dawn of the Black Hearts”. Ciekawscy mogą zobaczyć zdjęcie tutaj.

Mindy McCready 1975 – 2013 (38 lat)

Pomimo że w Polsce muzyka country szaremu zjadaczowi chleba jest niemal nieznana, to w Stanach Zjednoczonych albumy z tego gatunku sprzedają się lepiej niż artyści światowej sławy. Mindy McCready może i nie dosięgnęła nigdy szczytów list przebojów (poza kategorią country), ale każdy szanujący się Amerykanin i Kanadyjczyk powinien kojarzyć jej debiutancki album „Ten Thousand Angels” z 1996 roku, który pokrył się podwójną platyną, sprzedając się w dwóch milionach kopii. W 2009 roku pojawiła się w amerykańskim reality show „Celebrity Rehab with Dr. Drew”, w którym gwiazdy na wizji leczyły się ze swoich uzależnień.

Na koncie miała kilka prób samobójczych, wiele problemów z organami ścigania i toksycznymi związkami. Pierwszy raz znaleziono ją nieprzytomną w hotelu, gdy przedawkowała leki i popiła je alkoholem. Powodem był jej ówczesny chłopak, który ją bił i dusił, ostatecznie kończąc w areszcie z zarzutami usiłowania zabójstwa. Para niedługo potem się zeszła, a McCready próbowała zejść z tego świata po raz kolejny, tym razem będąc w ciąży z dzieckiem agresywnego chłopaka. Ponownie ją odratowano i przeprowadzono płukanie żołądka, toteż dwa lata później znowu targnęła na swoje życie, tym razem podcinając sobie nadgarstki. W międzyczasie ukazało się jej seks video, co jeszcze bardziej zszargało jej wizerunek.

Wiele perypetii później zmieniła w końcu chłopaka i drugi raz zaszła w ciążę, ale jej wybranek postanowił się zastrzelić z niewiadomych przyczyn i jego ciało znaleziono na werandzie domu piosenkarki.

McCready odebrała sobie życie w około miesiąc później. Samobójstwo popełniła dokładnie w tym samym miejscu, w którym zmarł jej facet. Tym razem użyła broni palnej.

Fabio „Mo-Do” Frittelli 1966 – 2013 (47 lat)

Z imienia i nazwiska nieznany nikomu, z pseudonimu scenicznego Mo-Do znany bardzo nielicznym, ale z pewnością każdy słyszał jego największy przebój eurodance – „Eins, Zwei, Polizei”. Singiel był na samych szczytach list przebojów w latach dziewięćdziesiątych i chyba w całej Europie nie ma osoby wychowanej w tych złotych latach, która nie słyszała tej charakterystycznej nuty. Co prawda kariera tego włoskiego muzyka skończyła się na jednym albumie z 1995 roku i trzech singlach, ale wcześniej swoich sił próbował (bez powodzenia) w „standardowych” instrumentalnych zespołach.

Samobójstwo popełnił we własnym domu, jednakże żadne źródła nie wskazują ani przyczyny ani okoliczności odebrania sobie życia.

Tommy Marth 1978 – 2012 (34 lata)

Marth wiódł bardzo spokojne i ułożone życie, jak na muzyka. Był saksofonistą, który zasłynął z występów z rockową grupą The Killers. Jeszcze w liceum dorabiał jako model dla marek Tommy Hilfiger oraz Jaguar, co pozwoliło mu zostać zauważonym i pojawić się nawet w teledysku Stinga do utworu „Desert Rose”. Ukończył studia filmowe i tuż na początku kariery, gdy nie grał na saksofonie, pisał dodatkowo artykuły do regionalnej gazety z Las Vegas. Później znalazł dodatkowe zajęcie w zarządzaniu sceną jednego z nocnych klubów, a pod koniec życia zajmował się również marketingiem w tamtejszym hotelu z kasynem.

Ciało odnaleziono w jego domu z raną postrzałową głowy, ale powody takiej decyzji pozostają nieznane. Koroner wykluczył udział osób trzecich i orzekł samobójstwo.

Susannah McCorkle 1946 – 2001 (55 lat)

Amerykańska jazzowa wokalistka z wyjątkowymi zdolnościami językowymi. Mogła zostać tłumaczem posiedzeń Komisji Europejskiej w Brukseli, gdyby nie pogoń za karierą muzyczną. Udało jej się wygrać z rakiem piersi, ale choroba była jedną z głównych przyczyn ciężkiej i wieloletniej depresji, która ostatecznie doprowadziła do skoku z balkonu własnego mieszkania, znajdującego się na 16. piętrze wieżowca.

Mădălina Manole 1967 – 2010 (43 lata)

A właściwie to Magdalena-Anca Mircea – rumuńska piosenkarka muzyki folk i pop, która zagrała ponad 3000 koncertów w swoim rodzimym kraju. Była jedną z popularniejszych artystek, co potwierdziło około 40 tysięcy osób, jakie przyszły na jej pogrzeb. Samobójstwo popełniła wypijając potężną dawkę pestycydów karbaminianowych w dniu swoich urodzin. Przyczyn takiej decyzji do dziś nie ustalono.

A teraz podziel się, nie bądź świnka!