Z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach – to kolejne powiedzenie, opisujące skomplikowane relacje w wielu rodzinach. Jednak jedynie ostatni z dzisiejszych bohaterów miał okazję sprawdzić, czy tyczy się to również tych krewnych, którzy kiwnięciem palca zmieniali bieg historii.

Poprzednia część cyklu przedstawiła losy osób będących potomkami czterech bardzo znanych postaci, mający wielki wpływ na dzieje naszego kraju. Dziś oprócz krewnych ludzi, którzy kształtowali historię Polski, znalazło się także miejsce dla tych, których dziadkowie rządzili ogromnymi rzeszami ludzi w różnych częściach świata. Na początek ta jakże sympatycznie wyglądająca pani.

Alessandra Mussolini

Zdjęcie pochodzi oczywiście sprzed kilkudziesięciu lat, chociaż nadal, pomimo pięćdziesiątki na karku, wnuczka Duce na niektórych zdjęciach prezentuje się całkiem nieźle, chociaż jakby z deka przesadziła z operacjami plastycznymi. Niestety, Alessandra jest zajadłą zwolenniczką poglądów Benito, a także byłą posłanką Izby Deputowanych z ramienia postfaszystowskiego Włoskiego Ruchu Socjalnego. Po samorozwiązaniu tego ugrupowania przystąpiła do powstałego na jego gruzach Sojuszu Narodowego, z którego odeszła w 2003 roku, zakładając Akcję Socjalną.

Rok później, w wyborach do Parlamentu Europejskiego zdobyła mandat, zostając jednocześnie jedynym przedstawicielem swojej partii w Europarlamencie. W kolejnych wyborach do włoskiego parlamentu weszła w koalicję partii centroprawicowych pod przewodnictwem Silvio Berlusconiego (ten to żadnej nie przepuści), następnie zaś wstąpiła do powstałego na bazie wspomnianej koalicji ugrupowania Lud Wolności.

Zanim jednak weszła w politykę, Mussolini rozwijała karierę rozrywkową. W latach 70. i 80. występowała jako aktorka we włoskich filmach kinowych i telewizyjnych. Jeden z nich, „Szczególny dzień”,  zdobył nawet Złoty Glob i uzyskał nominację do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. W 1982 roku wydała popowy album Amore, poprzedzony dwoma singlami („Love is Love” i „Tokio Fantasy”). Płyty te ukazały się wyłącznie w Japonii, w której często karierę muzyczną robią również inne, nie umiejące śpiewać gwiazdy. Rok później dwukrotnie pojawiła się na okładkach Playboya – w sierpniowej edycji włoskiej i w listopadowej edycji niemieckiej.

 

Małgorzata Kidawa-Błońska

Kolejna bohaterka, która poszła w ślady słynnego przodka. Choć jej nazwisko bardziej kojarzy się ze znanym reżyserem filmowym (i słusznie – jest żoną Jana Kidawy-Błońskiego), to wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego PO ma aż dwa powody, aby znaleźć się w tym zestawieniu. Pradziadkami Kidawy-Błońskiej było dwóch polityków II RP  – drugi prezydent Stanisław Wojciechowski oraz dwukrotny premier Władysław Grabski. Syn premiera Grabskiego, pisarz Władysław Jan, poślubił córkę prezydenta Wojciechowskiego, malarkę Zofię.

Małgorzata Kidawa-Błońska w 1982 roku ukończyła studia na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, a w drugiej połowie lat 80. pracowała w dziale literackim Studia Filmowego im. Karola Irzykowskiego. Od 1994 do 2005 była producentem filmowym w spółce Gambit Production.

W 2005 r. z listy PO,  została wybrana posłem V kadencji w okręgu warszawskim, a wcześniej przez kilka lat zasiadała w Radzie Warszawy. W kolejnych wyborach parlamentarnych uzyskała reelekcję, co udało jej się również w 2011 roku.

 

Konstanty i Dominik Radziwiłłowie

Konstanty Radziwiłł jest absolwentem Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Warszawie, posiada specjalizacje w medycynie ogólnej i medycynie rodzinnej. Po ukończeniu studiów pracował jako lekarz podstawowej opieki zdrowotnej w przychodni rejonowej, a następnie na Ursynowie i w warszawskim Pogotowiu Ratunkowym. Był również lekarzem zakładowym w przedsiębiorstwach przemysłowych. W latach 1997-2001 był sekretarzem Naczelnej Rady Lekarskiej, a w latach 2001-2010 jej prezesem. Jest także delegatem na Krajowy Zjazd Lekarzy oraz członkiem Okręgowej Rady Lekarskiej. W 2010 roku został prezydentem Stałego Komitetu Lekarzy Europejskich.

Dominik Radziwiłł ukończył lingwistykę stosowaną na Uniwersytecie Warszawskim, a w latach 80. studiował w paryskim Instytucie Nauk Politycznych. Pracował w bankowości: w amerykańskim Bankers Trust, we francuskim Banque Armil oraz w Dresdner Bank w Niemczech. W Polsce doradzał podczas prywatyzacji przedsiębiorstw w latach 90. W czerwcu 2007 roku został prezesem zarządu holdingu Grupy Kapitałowej BOT Górnictwo i Energetyka, ale nieco ponad pół roku później ustąpił ze stanowiska. Od 13 lutego 2009 r. był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, z którego to stanowiska został odwołany 3 miesiące temu.

Panowie są kuzynami, wnukami księcia Konstantego Mikołaja Radziwiłła, oficera Armii Krajowej zamordowanego przez SS. Jednak ich najbardziej znanymi przodkami krewnymi byli Janusz i Bogusław, którzy próbowali zerwać unię Litwy z Koroną i uznali protektorat Szwecji nad tą pierwszą. Wg niektórych historyków, chociaż nie jest to wcale pewne, Janusz Radziwiłł miał także nakłonić Władysława Sicińskiego do zerwania Sejmu w 1652 roku. Powszechnie uważa się, że było to pierwsze wykorzystanie zasady liberum veto, jednak jest to błędne przekonanie, o czym może napiszemy innym razem. Co do uznania szwedzkiego protektoratu – w lipcu 1655 roku Wielkie Księstwo Litewskie było zagrożone ze strony Rosji, więc Radziwiłł poczuł się do obowiązku obrony Litwy kosztem zerwania z Polską i oddania się Szwecji. Historia o zdradzie jest niejednoznaczna, jednak została spopularyzowana przez Henryka Sienkiewicza w „Potopie”.

 

Mao Xinyu

Mao Xinyu jest wnukiem najbardziej znanego przewodniczącego Komunistycznej Partii Chin Mao Zedonga. W 1992 ukończył studia historyczne, a następnie wstąpił do wojska, związał się z Wojskową Akademią Nauk, gdzie kontynuował pracę naukową i obronił doktorat. Młody Mao napisał sporo prac z zakresu historii, spośród których najbardziej znaną jest „Dziadek Mao Zedong”. W swoich publikacjach broni poglądów politycznych i działań swego przodka. Cóż, jak widać nie tylko Mussolini i Stalin mają rąbniętych potomków.

Xinyu w 2009 roku awansowany został do stopnia generała-majora, dzięki czemu w wieku 39 lat stał się najmłodszym generałem w historii współczesnej chińskiej armii. Oczywiście pochodzenie wcale nie miało tu znaczenia ;). W Chinach podniosły się głosy, że to skandal. Jednak, jako że żaden z tych głosów nie pochodził z partii, to sprawa rozeszła się po kościach. Dwa lata później został wykładowcą na Uniwersytecie w Guangzhou, gdzie wykłada oczywiście Maoizm.

„Profesorek” był żonaty dwa razy. Jego pierwsza żona Hao Mingli nie dała mu potomka, nie wiadomo jednak, czy właśnie z tego powodu trafiła do więzienia, w którym zmarła w 2003 roku, 6 lat po „szczęśliwym” zamążpójściu. Kolejna małżonka, Liu Bin, na wszelki wypadek nie popełniła błędu poprzedniczki i wydała na świat dwoje dzieci.

A teraz podziel się, nie bądź świnka!