„Hej, patrzcie! Ktoś przerobił nasz kawałek i zrobił z niego światowy hit. Cieszę się, że nasza twórczość coś dla niego znaczyła i teraz może spać na pieniądzach, pławiąc się w chwale” – powiedział żaden z członków mało znanego zespołu, którego utwór został pożyczony i zarabia na kogoś innego.

Najpewniej do dzisiaj zagryzają ze złości wargę i przeklinają niesprawiedliwość tego świata. Oczywiście możliwość stworzenia covera powinna mieć miejsce za zgodą twórcy, ponieważ wtedy pierwszą reakcją byłoby: „Hej, gdzie zapisałem numer do prawnika?”. Często jednak artyści odpalają tantiemy za pożyczoną twórczość i nikt się nie sadzi. Pora na kolejną piątkę utworów, które po przebrandowaniu stały się znacznie lepsze od swojego oryginału. Poprzednią część znajdziecie tutaj.

Whitney Houston / Dolly Parton – I Will Always Love You

Tak, to jest cover. Nie ma się co wstydzić – każdy kiedyś tego nie wiedział. A teraz możesz brylować w towarzystwie i mówić, że twórcą słynnego utworu jest amerykańska piosenkarka country Dolly Parton (jej imieniem nazwano słynnego owczego klona). Możesz również dodać, że jest chrzestną Miley Cyrus, ale wtedy pewnie wszyscy przestaną słuchać. Niemniej jednak „I Will Always Love You” powstało w 1973 roku, gdy Parton odchodziła z programu telewizyjnego, który prowadziła razem z piosenkarzem Porterem Wagonerem. Miała być to piosenka pożegnalna z całkiem intymnym przekazem, ale najwyraźniej nie została doceniona, ponieważ Wagoner szybko poleciał do sądu i zarzucił Dolly Parton złamanie umowy i odejście z programu.

Wiele lat później, w 1992 roku, do kin trafił niezwykle popularny w tamtych czasach film „Bodyguard” z Kevinem Costnerem i Whitney Houston w rolach głównych. Na potrzeby ścieżki dźwiękowej filmu Whitney nagrała znaną wszystkim wersję utworu, miażdżąc tym samym listy przebojów i zgarniając dwie nagrody Grammy – za nagranie roku oraz najlepszy żeński popowy wokal. Magazyn Billboard uplasował ją na 49 miejscu najlepszych piosenek wszech czasów.

Piosenka do dziś jest jednym z najlepiej sprzedających się singli, jakie kiedykolwiek zostały wydane. Co ciekawe, utwór „I Will Always Love You” jest coverem coveru, ponieważ Whitney Houston inspirowała się wykonaniem Lindy Ronstadt z 1975 roku, które pokazał jej Kevin Costner podczas poszukiwań piosenki przewodniej. Pierwszym wyborem był utwór Jimmy’ego Ruffinsa „What Becomes of the Brokenhearted”, ale okazało się, że kawałek został już wykorzystany do filmu „Smażone zielone pomidory” nakręconego rok przed „Bodyguardem”.

Johnny Cash / Nine Inch Nails – Hurt

Utwór przez wielu może być uznawany za najlepszy cover wszech czasów. Depresyjne wykonanie Trenta Reznora nie umywa się do ponadczasowego głosu Casha – pełnego emocji i naznaczonego bagażem wieku. Jego przeżycia w piosence wydają się być głębsze i bardziej transcendentalne, co sprawia, że cover urzeknie każdego w osobisty sposób.

Oryginał powstał w 1994 roku i znalazł się na drugim albumie studyjnym Nine Inch Nails, a także załapał się nawet w 1996 roku na nominację do nagrody Grammy za najlepszą rockową piosenkę. Sam utwór mało ma z rockiem wspólnego, ale wiele nominowanych i zwycięzców na przestrzeni lat trafiło tam jakby z przypadku.

Za stworzenie własnej wersji wziął się również rockowy zespół Sevendust, zwyciężczyni brytyjskiego X-Factor Leona Lewis, rudowłosa pianistka Tori Amos, znany wszystkim David Bowie oraz niegdyś popularny chór Gregorian. Johhny Cash nagrał cover „Hurt” w 2002 roku (w wieku 71 lat) na rok przed swoją śmiercią. Co ciekawe, złagodził również jedną frazę tak, że zamiast korony z gówna („crown of shit” w oryginale) znalazło się delikatniejsze określenie korony z cierni, jako że Cash był chrześcijaninem. Teledyskowi do coveru „Hurt” przyznano w 2004 roku nagrodę Grammy za najlepszy klip, a magazyn Rolling Stone umieścił „Hurt” na 15 miejscu w rankingu 50 najlepszych piosenek dekady.

Trent Reznor czuł się zaszczycony, że taka legendarna osobistość chce nagrać swoją wersję, jednakże nie ukrywał obaw, że pomysł przeniesienia utworu do całkowicie innego gatunku był nieco sztuczny. Dopiero po przesłuchaniu i obejrzeniu teledysku przyznał, że poczuł się jakby stracił właśnie dziewczynę, ponieważ ta piosenka nie jest już jego.

Teledysk powstał w lutym 2003 roku. Występująca w nim żona Johnny’ego Casha zmarła trzy miesiące po nakręceniu materiału, a sam Cash, na skutek powikłań zdrowotnych i załamania po śmierci ukochanej, odszedł ze świata cztery miesiące po niej.

Jimi Hendrix / Bob Dylan – All Along the Watchtower

Lista zespołów, które zabrały się za granie własnej wersji utworu jest długa, ale z pewnością wszyscy znają i kojarzą tylko jedną. Hendrix podwędził sobie piosenkę w pół roku po jej wydaniu w 1967 i nawet sam Bob Dylan przyznał, że wykonanie Hendrixa jest lepsze. Stwierdził również, że Hendrix słyszał dźwięki, których nikt inny nie potrafiłby usłyszeć, a w jednym z wywiadów powiedział: „Jestem zachwycony, mówię poważnie. Miał taki talent, że potrafił znaleźć rzeczy w środku utworu i je energicznie rozwijać. Znalazł rzeczy, których inni ludzie nie podejrzewaliby, że tam są. Polepszył swoją wersję poprzez odpowiednie rozmieszczenie w przestrzeni. Nabyłem licencję na jego wersję piosenki i biorę ją do dzisiaj. Polubiłem to nagranie Jimiego Hendrixa i odkąd umarł gram ten utwór w jego sposób… Gdy go śpiewam, to zawsze czuję, że jest to dla niego hołd w pewien sposób”.

I rzeczywiście utwór „All Along the Watchtower” nie tylko jest najczęściej granym utworem przez Dylana, ale też z każdym wykonaniem zbliżał się do wersji Hendrixa, odchodząc od własnego oryginału. Singiel od razu trafił do czołówki najlepiej sprzedającej się muzyki, a magazyn Rolling Stone wstawił go na 47 miejsce w rankingu 500 najlepszych piosenek wszech czasów.

Jeff Buckley / Leonard Cohen – Hallelujah

Oryginał Leonarda Cohena z pewnością wywołuje ciarki na plecach. Nagrany w 1984 roku doczekał się ponad 300 (trzystu!) coverów i pomimo początkowej  kiepskiej popularności, jest to obecnie jedna z najczęściej granych piosenek w filmach, konkursach i talent show. Nawet Cohen dość ironicznie podchodzi do tego faktu twierdząc, że powinno zostać nałożone moratorium na wykonywanie utworu: „Nie ukrywam, że jest to dobra piosenka, ale z pewnością zbyt wiele osób ją śpiewa.”

Istnieją dwie wersje „Hallelujah”, za które w równym stopniu zabierają się inni artyści, często je mieszając. Pierwsza wersja pojawia się na albumie studyjnym „Various Positions” i była przez niego grana podczas pierwszej światowej trasy koncertowej, natomiast cztery lata później Cohen zmienił niemal całkowicie tekst i stworzył drugą wersję.

Najlepszy z wszystkich coverów nagrał – w opinii wielu – Jeff Buckley. W 1994 roku szykując materiał do swojego debiutanckiego albumu „Grace” stworzył ponad 20 nagrań „Hallelujah”. Po każdej próbie nie był w pełni zadowolony ze swojego wykonania, więc producent połączył trzy z nich, wybierając fragmenty, które sam uznał za najlepsze. Przez wiele lat nikt nie zwracał większej uwagi na Jeffa i został dostrzeżony dopiero po jego tragicznej śmierci w wyniku przypadkowego utonięcia w 1997 roku. W 2002 roku album „Grace” doczekał się statusu złotej płyty w Stanach Zjednoczonych, a w 2008 roku otrzymał platynę.

Gary Jules / Tears For  Fears – Mad World

Pierwotne wykonanie zespołu Tears For Fears jest typowe dla zespołów popowo-syntezatorowych z lat osiemdziesiątych. Jednostajny, nieco taneczny bit sprawia, że „Mad World” może być spokojnie grane na potańcówkach. Tekst gdzieś umyka, a melancholijne przesłanie zostaje zabite przez skoczny rytm. Niemniej jednak wydany w 1982 roku singiel od razu zyskał popularność, stając się pierwszym przebojem grupy Brytyjczyków.

Obecnie utwór jest znany głównie z filmu „Donnie Darko” z 2001 roku, w którym pojawiła się wersja Gary’ego Julesa – bardziej stonowana, wręcz minimalistyczna z użyciem jedynie pianina, na którym zagrał kompozytor Michael Andrews. Z początku cover pojawił się tylko na ścieżce dźwiękowej do filmu, ale rosnąca popularność skłoniła autorów do wydania singla pod koniec 2003 roku.

BONUS:

Nirvana / David Bowie – The Man Who Sold the World

Cover Nirvany został nagrany na potrzeby programu MTV Unplugged – serii świetnych koncertów zagranych przy użyciu jedynie instrumentów akustycznych. Ze względu na swoją wersję jedynie koncertową, został wspomniany tutaj jako bonus. Nie ulega jednak wątpliwości, że piosenka wydaje się być stworzona specjalnie dla Kurta Cobaina i jego twórczości.

Oryginał utworu „The Man Who Sold the World” z 1970 roku pojawił się na trzecim albumie studyjnym Davida Bowiego o tym samym tytule i można go uznać za kamień węgielny w fundamencie glam rocka. Po kilkukrotnym przesłuchaniu wyjący opero-podobny chórek składania do wybrania wersji Nirvany – jest ona czystsza, bardziej emocjonalna i głęboka.

A teraz podziel się, nie bądź świnka!